Pedagog
Pedagog i socjolog, asystentka w Zakładzie Dydaktyki w Instytucie Peagogiki Uniwersytetu Gdańskiego. Badaczka szkoły z doświadczeniem pracy w szkole. W ramach pracy doktorskiej zajmuje się identyfkowaniem oraz analizą konfliktów występujących w szkole oraz ich znaczeniem dla funkcjonowania instytucji edukacyjnej.
Dzień dobry! Jestem rocznikiem '96. Przez zmiany w systemie licealnym mój plan na przyszłość został zaburzony. Początkowe(2 lata temu) założenia były takie: liceum humanistyczne, matura z wielu przedmiotów, studia i praca. Od niedawna (od roku) plan brzmiał tak: technikum ekonomiczne bądź informatyczne, studia muzyczne i praca, jednakże przez wyżej wspomniane zmiany w liceach, pogubiłem się. W szkole średniej chciałbym uczyć się tego, co mnie ciekawi, czyli nauk humanistycznych, ale także chciałbym się kształcić na studiach muzycznych, jednakże chciałbym dostać jakąś pracę - a niestety po tych kierunkach ciężko znaleźć pracę. Jestem, jak to mówią znajomi, "człowiekiem renesansu", jak się przyłożę, to wszystkiego można mnie nauczyć - oprócz niemieckiego, bo go nienawidzę. Uwielbiam muzykę, historię, Polski, WOS, angielski, informatykę. Jestem w stanie nauczyć się fizyki, matematyki, chemii oraz innych przedmiotów. Jednakże nie mam zielonego pojęcia do jakiej szkoły średniej iść, aby po studiach mieć dobrą pracę. Bardzo chciałbym zrobić te studia muzyczne, ale właśnie, pieniądze... Niestety jestem realistą i wiem, że jeśli chcę, aby moje dzieci miały lepsze dzieciństwo niż ja, muszę zarabiać około 4 000zł... Dlaczego lepsze dzieciństwo niż moje? Pochodzę z rodziny robotniczej, która musi dorabiać w sadzie - który oczywiście jest nasz. Liczę na pani odpowiedź. Pozdrawiam.
Jestem w 3. klasie gimnazjum, ale już teraz bardzo myślę o przyszłości i chciałabym poznać opinię eksperta na co powinnam postawić... Jestem bardzo słaba z przedmiotów ścisłych i całkiem dobra z humanistycznych. Stoję przed bardzo dużym dylematem: liceum czy technikum. Nie jestem dobra z przedmiotów ścisłych, a z humanistycznych jestem dobra, bo nie są trudne... Mam do wyboru klasę humanistyczną i technikum ekonomiczne (tylko nie do końca wiem jaką specjalizację wybrać). Głównym problemem jest tu matura... W liceum będzie mi łatwiej ją zdać, ponieważ liceum głównie do niej przygotowuje. CHCIAŁBYM TEŻ IŚĆ NA STUDIA, ale "humanistom" (ponieważ nic innego by mi nie zostało) będzie trudno o prace. Stanęło na tym, że nie wiem na co mam postawić... Technikum ekonomiczne, które da mi zawód (tylko nie wiem czy napiszę maturę na tyle dobrze, aby iść na studia), czy liceum, które pozwoli mi lepiej przygotować się do matury (tylko być może nie zapewni mi przyszłości, bo humaniści, którzy idą na studia humanistyczne pod przymusem, dobrze nie kończą). Proszę o pomoc!
W jaki sposób polepszyć efektywność wykonywania pracy domowej? Czy lepiej jest nie odrabiać aż tak dużo na jeden raz, czy odrabiać tylko to, co najbardziej potrzebne? Proszę o polecenie mi jakiś ciekawych wskazówek.
Witam. Mam pewien dość poważny problem, a w sumie ma go moja młodsza koleżanka. Mianowicie żyje z dwoma braćmi (młodszy i starszy) i samotną matką, która nie zachowuje się zbyt normalnie. Matka niezbyt przepada za moją koleżanką (przez jej ojca, ponieważ każde z dzieci ma innego) i nie utrzymuje kontaktów z dziadkami koleżanki, za to babcia koleżanki wysłała jej przed rozpoczęciem roku kilkaset złotych na książki, pomoce, ubrania oraz bilety. Matka przejęła te pieniądze od listonosza i nie oddaje koleżance... Szkoła, do której chodzi koleżanka, to technikum oddalone o kilkanaście kilometrów i potrzebuje pieniędzy również na bilety, za to tutaj na miejscu jest tylko zawodówka bez perspektyw. Koleżanka jest zdolna i szkoda żeby się zmarnowała w zawodówce, do której zmusza ją matka... Poza tym koleżanka chciałaby starać się o stypendium, o które wcześniej postarała się już matka. Matka wystąpiła o stypendium do opieki i po wypełnieniu odpowiednich pism w szkole otrzymała je, po czym nie kupiła ani książek, ani biletów, a na pytanie koleżanki: "Mamusiu, dasz mi pieniądze na książki?" matka odpowiada "Nie będziesz jeździć tam - masz uczyć się tu!". Próbowałem z nią rozmawiać, bo nie wierzyłem koleżance, myślałem, że przesadza. Ale niestety taka jest ta trudna prawda. Proszę o pomoc, gdzie się zgłosić? Co robić?
Nie wiem jaką mam wybrać szkołę po gimnazjum. Jestem w 3. klasie i większość już wie gdzie pójdzie po gimnazjum, a ja nie. Interesują mnie przedmioty takie jak np.: biologia, chemia, geografia, edukacja dla bezpieczeństwa i wf. Chciałam iść za weterynarza, bo lubię zwierzęta. Interesuję się również gastronomią, bardzo lubię gotować. Lubię też pomagać innym i chciałabym coś w tym kierunku zrobić, ale nie wiem co. Oceny mam dość dobre. Lubię też podróżować, spędzać czas z dziećmi, bawić się z nimi.
Witam. Mam problem, mianowicie nie wiem jaką szkołę wybrać po gimnazjum. Mam do wyboru liceum ogólnokształcące z rozszerzonym językiem obcym lub technikum usług fryzjerskich. Wiem, że języki obce mi się przydadzą, gdyż jestem w 100% przekonana, że wyemigruję do Niemiec bądź Anglii. Do Anglii ze względu na moje zamiłowanie kulturą brytyjską, Anglikami, językiem i całym Królestwem Brytyjskim, a do Niemiec, gdyż moja matka tam pracuje i z pewnością mi pomoże, gdybym chciała tam pozostać. Technikum wybrałabym ze względu na to, iż uważam, że jest to godny podziwu zawód i myślę, że dobrze bym się spełniła na tym stanowisku. Wydaje mi się, że z tytułem fryzjera najszybciej znajdę prace za granicą. Z pewnością nie jestem zbyt dobrą uczennicą, w moich ocenach przeważają 3, z anglika mam 5, niemiecki 4, polski 4, matma 3, historii nie znoszę, nauki ścisłe - szkoda gadać. Jaką szkołę wybrać?
Witam, Jak pewnie wielu w moim wieku (16lat) doszedłem do momentu, kiedy muszę wybrać pomiędzy technikum a liceum. Niestety, w moim przypadku wybór odnosi się nie tylko do szkoły, ale i do profilu, a więc tego, co chcę w życiu robić. Wiem jakie są plusy technikum, a jakie liceum, ale za nic nie potrafię wybrać. Egzamin do klasy bilingualnej już zdałem, ale wybór szkoły ciągle należy do mnie. Interesuję się informatyką, ale nie chcę, by moje życie w przyszłości było monotonne i polegało na ciągłym robieniu tego samego przez kilkadziesiąt lat. Wraz z osiągnięciem pełnoletności chciałbym założyć konto maklerskie i dołączyć do partii politycznej. Nie ukrywam, że jestem materialistą i zależy mi głównie na tym, bym w przyszłości nie musiał się wyrzekać przyjemności z powodu braków finansowych. Wybór technikum poniekąd koliduje z tymi planami. Teoretycznie, po takiej szkole miałbym zapewnioną pracę, lecz nie potrafię sobie wyobrazić człowieka z tytułem technika informatyka w polityce. Oczywiście mam zamiar iść na studia i tu także lepiej by było, gdybym miał pracę i środki na opłacenie nauki. Wybór szkoły w tym momencie ma również wpływ na wybór kierunku studiów. I tu także mam dylemat... Interesuje mnie biznes międzynarodowy, jednak boję się, że po ukończeniu nauki nie znajdę pracy. Proszę o poradę. Z góry dziękuję i pozdrawiam.
Jestem w trzeciej klasie technikum, ale już zastanawiam się nad swoją przyszłością. I zastanawiam się, jaki typ uczelni będzie dla mnie najlepszy: akademia, uniwersytet, politechnika czy wyższa szkoła zawodowa. Planuję iść na następujące kierunki: psychologia, kognitywistyka, zarządzanie i matematyka. Później chciałbym rozpocząć studia III stopnia. W przyszłości chciałbym zostać "coachem".
Mam pytanie dotyczące sytuacji, do której doszło ostatnio w moim technikum. W ciągu dnia ubyło kilku uczniów. Ostatnimi lekcjami mojej grupy(na jakie jesteśmy podzieleni), były dwa przedmioty informatyczne. Zostało nas tylko trzech, więc postanowiliśmy, że pójdziemy do domu bez informowania nauczycielki. Następnego dnia (również na tym samym przedmiocie), miała ona spore pretensje, poinformowała o zajściu wychowawczynię, wystawiła nam po jedynce i kazała napisać, na kartce, że uciekliśmy z lekcji, które miały później zostać podpisane przez rodziców. Zastanawiam się co było takiego złego w tym, co zrobiliśmy? Nie chodzi mi tutaj o konsekwencje (np. o to, że rodzice będą mieli pretensje). Nauczycielce raczej nie przeszkadza to, że nie przerobiliśmy lekcji zgodnie z programem, bo sama powiedziała, że gdybyśmy przyszli - puściłaby nas z drugiej do domu. Z resztą następnego dnia na tym samym przedmiocie nic nie robiliśmy. Ta jedna godzina nie jest przecież żadną dużą stratą, tym bardziej, że przed feriami puszczała nas do domu i w ten sposób straciliśmy ich o wiele więcej. Nie zdarzały się nam częste ucieczki ze szkoły, ani zachowania, które mogłyby budzić niepokój. Chciałem się dowiedzieć, czy taka ucieczka z lekcji (w formie "od czasu do czasu") jest faktycznie czymś złym, czy to tylko wymysł nauczycieli, a jeżeli nauczycielka miała rację, to co jest takiego złego w tym, co zrobiliśmy?
Witam. Chodzę do 3 klasy gimnazjum i jak wielu w moim wieku mam dylemat. Jaką szkołę dalej wybrać, liceum czy technikum? Oceny mam w miarę dobre, na koniec roku liczę na średnią w okolicach 4.0-4.5. Z przedmiotów szkolnych lubię najbardziej i mam najlepsze oceny z historii (5), angielskiego(5-6) i informatyki(5-6). Mam głowę do języków, nigdy nie miałem problemu w dogadaniu się z obcokrajowcami (czy to po angielsku czy w jakikolwiek inny sposób). Moją pasją są komputery, a głównie programowanie i grafika. Początkowo swoją przyszłość wiązałem z tym zawodem, ale słyszałem, że ostatnio bardzo dużo osób idzie na informatyka i że się nie opłaca ten kierunek. Im bliżej końca roku tym jestem coraz bardziej niezdecydowany i boję się że źle wybiorę. Czytałem dużo o tym na forach internetowych, ale zdania są podzielone, a ludzie często niepoważni. Zwracam się z prośbą o propozycję zawodów jakie mógłbym wybrać w mojej sytuacji. Co jest lepsze liceum czy technikum (mam zamiar pójść na studia) i czy rzeczywiście aż tyle ludzi rusza na informatykę, że jest to nieopłacalne.
... najmniejszy z Polskich ssaków, Ryjówka malutka, ma zaledwie 6,4 cm długości...