Psycholog szkolny
Psycholog. Od 2003 roku zawodowo związana ze szkołą. Prowadzi zajęcia indywidualne i grupowe dla dzieci i młodzieży, udziela wsparcia rodzicom i nauczycielom. Współpracuje ze Stowarzyszeniem na Rzecz Osób Niepełnosprawnych "Wspólnota Serc". Prywatnie mama 2 letniej Matyldy.
Chodzę do technikum. Ogólnie dobrze się uczę, ale mam problemy z przyjaciółmi. Mam swoją najlepszą przyjaciółkę, ale ona czasem mnie zawodzi. Zawsze wydaje mi się, że wszyscy mnie obgadują. Ogólnie dobrze się dogaduję z klasą, ale mam właśnie takie wrażenie. Jest w klasie taka jedna dziewczyna, która mnie chyba nie lubi, bo cały czas się tak dziwnie zachowuje. Nie wiem, jak mam się do niej odnosić, bo nie chcę się z nią pokłócić, tylko szczerze to nie wiem o co jej chodzi. Proszę o pomoc, bo chcę wiedzieć, co mam robić.
Witam. Jestem matką samotnie wychowującą dwóch synów, którzy uczęszczają razem do tej samej szkoły. Obydwaj przy przyjmowaniu do szkoły byli pod opieką psychologa. Pani Dyrektor twierdziła, że z przedstawionych jej opinii specjalistycznej poradni psychologiczno-pedagogicznej (starszy zamknięty w sobie, młodszy nadpobudliwy), szkoła poradzi sobie. Niestety mój koszmar rozpoczął się w wrześniu. Mimo codziennych wizyt u wychowawców i stałym kontakcie z szkoła, nauczyciele zaczęli wydzwaniać do mnie w trakcie mojej pracy, skarżąc się na nieodpowiednie zachowanie bądź jednego, bądź drugiego z synów. Zostałam też zaproszona w grudni na rozmowę z pedagogiem szkolnym, który stwierdził, że młodszy (klasa pierwsza) nie daje sobie rady i cytuje "mam do wyboru 3 opcje: 1. szkoła integracyjna, 2. indywidualny tok nauczania, 3. szkoła prywatna." Niestety nie wyraziłam zgody na żadne rozwiązanie i moje problemy zaczęły lawinowo rosnąć. Starszego syna, pomimo rozmów z wychowawcą i pedagogiem szkolnym, opluwano cały semestr oraz usiłowano mu włożyć głowę do pisuaru w toalecie. Nikt w szkole nie reagował na zachowanie uczniów. Ostatecznie syn nie wytrzymał i wdał się w bójkę, za co został ukarany oceną nieodpowiednią z zachowania. Pozostali uczestnicy nie ponieśli żadnych konsekwencji. Młodszego również zaczepiano i po jednym z incydentów (odepchnięcia kolegi na ścianę) próbowano go usunąć ze szkoły. Kolejny rok wcale nie przyniósł poprawy. Pomimo terapii cotygodniowej u psychologa oraz osobistej wizycie w szkole, a nawet włączenia leków dalej codziennie otrzymywałam telefony ze szkoły np. że podczas zastępstwa, mój syn po dzwonku wyszedł z klasy i nie zasunął krzesełka, młodszy uderzył dziewczynkę (która z koleżanką na polecenie nauczyciela miały go złapać i trzymać) itp. Szkoła zaczęła, cytuję p. wicedyrektor, "zakładać segregatory na zachowanie", o czym nie informowała mnie, tylko dzieci. W tym czasie ani razu nie skontaktowała się z specjalistyczną poradnią psychologiczno-pedagogiczną w celu podjęcia współpracy. Ja natomiast słyszałam od wychowawców "nie może pani syn uczestniczyć w wyciecze, ponieważ zagraża życiu i zdrowiu uczestników". Pomimo tych uwag oraz oceny z zachowania starszego próbowałam pozytywnie go motywować i startował w kilku olimpiadach przedmiotowych, przechodząc je pozytywnie do kolejnych etapów. P. dyrektor apogeum swoich działań przeniosła do Sądu Rodzinnego, nie informując mnie o tym. Mało tego, po zakończeniu roku szkolnego wychowawczyni wraz z p. dyrektor szczyciły się tym na ostatniej radzie pedagogicznej. Mam w związku z zachowaniem i podejściem nauczycieli tej szkoły pytanie, co powinien więcej zrobić rodzic, aby jego dzieci nie były napiętnowane i w "szkole bez przemocy" ktoś reagował na przemoc zarówno fizyczną, ale również psychiczną nauczycieli, kierowaną nie tylko do dzieci, ale również do rodziców?
Witam. Mam 21 lat. Skończyłam liceum ogólnokształcące, zdałam maturę. Moim marzeniem jest zostać psychologiem, w przyszłości chciałabym otworzyć własny gabinet psychologiczny. Co mam zrobić w tym kierunku? Proszę o jakieś rady.
Witam. Mam dwoje dzieci 2,5-roczne i 3,5-roczne. Obecnie nie pracuję i dzieci są ze mną w domu, ale od sierpnia planuję wrócić do pracy. W związku z tym mam pytanie - czy mogłabym wysłać dzieci do jednej grupy wiekowej w przedszkolu, a w późniejszym czasie również do szkoły (do tej samej klasy)? Czy to możliwe?
Od początku gimnazjum wiedziałam, że chcę później podjąć naukę w liceum ogólnokształcącym. Wiem także, że moją mocną stroną są przedmioty humanistyczne. Mieszkam na wsi, a w mieście, gdzie chcę się edukować, są jedynie cztery licea. Dwa z nich wiodą prym. Piersze jest ukierunkowane na przedmioty matematyczne. Boje się że nie poradzę sobie. Jest jeszcze alternatywa, czyli drugie liceum. Tam jest wiecej kierunków, które mnie interesują, ale słyszałam, że ma dużo gorszy poziom nauczania. Nie wiem, co mam zrobić. Dodam, że na półrocze miałam średnią 4,56, testy próbne piszę na ok.40 pkt, z angielskiego 45. Być najgorszą z najlepszych w pierwszym, czy najlepszą z najgorszych w drugim liceum? To mnie przerasta.
Co mam zrobić, jeśli uczę się np. fizyki i regułki nie wchodzą mi do głowy. Mogę siedzieć przy nich pół godziny i nic z tego nie wychodzi.
Jak wielu szkołach jest problem z "tapeciarkami" czyli dziewczynami ze zbyt dużymi skłonnościami do malowania się. W wielu przypadkach są wredne i się wywyższają. Większość dziewczyn takich jak ja, które się nie malują, ich nie lubi. Ale gdyby jakaś dostała sznasę dostania się do ich paczki, to by tę propozycje przyjęła. Szydzą z wielu dziewczyn. Niektóre boją się koło nich przechodzić. Całe gimnazjum jest im podporządkowane, a ja jestem w III klasie, tak jak one. Wielu chłopaków podrywa je. Mój dość dobry przyjaciel, z którym się przyjaźnię od lat, jest bardzo ładny, przepisał się do naszej szkoły. Ponieważ nie znał tu nikogo, spędzał i nadal spędza dość dużo czasu na przerwach ze mną. Zaczęło się piekło... Przezywanie mnie, szarpanie. Wielu nauczycieli, do których zwracają się uczniowie, uważa je za aniołki. Są nietykalne! Może przez to, że ich "przywódczyni" jest córką dyrektora. Wszyscy panikują ,widząc "smoczą radę"! Co robić?
Jestem studentką pierwszego roku biologii. Oprócz biologii dostałam się również na teologię, pedagogikę oraz polonistykę. Jestem umysłem typowo humanistycznym, jednak znajomy, który pomoże mi załatwić pracę po ukończeniu studiów, doradził biologię. Okazało się,że nie zaliczyłam trzech egzaminów.Jest mi bardzo ciężko. Wolałabym chyba inny kierunek, chociaż przyzwyczaiłam się już do otoczenia na uczelni. Co robić? Proszę o odpowiedź i pozdrawiam.
Nie radzę sobie w szkole podstawowej z matematyką i językiem angielskim. Rodzice mówią, że mi się nie chce, ale ja naprawdę nie rozumiem. Co robić?
Jestem w II klasie gimnazjum i rodzice każą mi się ukierunkować. Tylko ja nie wiem za bardzo, co chcę robić w przyszłości. Mam nietypową sytuację, ponieważ jestem w rodzinie zastępczej i nie mam tak jak inna mlodzież! Już po skonczeniu 18 lat muszę się usamodzielnić! A ja nadal nie wiem, co chcę robić, co dalej? Oceny mam dobre. Nie mam problemów z nauką! Ostatnio zaczęłam chodzić na zajęcia dodatkowe z rysowania. Dokladniej w kierunku architektury. Ale mama mówiła, że może lepsze będzie, jak pójdę w kierunku inżynierii... Sama juz nie wiem, co mam robić, nie mam za bardzo jakichś zainteresowań. Mam nadzieję, że nakierujecie mnie trochę. Nie zostało mi dużo czasu.
... najmniejszy z Polskich ssaków, Ryjówka malutka, ma zaledwie 6,4 cm długości...