Podstawówka
Nowa szkoła, nowi nauczyciele, nowi koledzy… Monice ten pomysł wcale się nie podobał. Szczególnie że była w piątej klasie…
– Wiesz, Monisiu, udało mi się znaleźć troszkę czasu po pracy i byłam w tej twojej nowej szkole…
Monika skrzywiła się nieznacznie, ale mama chyba tego nie zauważyła, bo kontynuowała zadowolona:
– …i nawet sobie nie wyobrażasz, jakie dobre wrażenie na mnie ta szkoła zrobiła! – mama nie przestawała się uśmiechać. – Zupełnie co innego niż tutaj.
Monika wiedziała, do czego mama zmierza. I rzeczywiście, nie pomyliła się. Zaczęło się wyliczanie zalet nowej szkoły:
– Sala gimnastyczna wielka jak jakaś hala, po prostu nie wiedziałam, gdzie patrzeć. I te dyplomy, puchary… mówię ci, zajmują całą ścianę! I można tam nawet łyżwiarstwo trenować po szkole, mają sekcję! No coś niesamowitego!
– Ale ja nie interesuję się łyżwiarstwem, mamo – Monika usiłowała wtrącić swoje trzy grosze, chociaż wiedziała, że będzie to próba raczej nieudana. I nie pomyliła się, rzecz jasna. Jak mama „wejdzie” na temat nowej szkoły, to mogłaby godzinami. I oczywiście mówiła i mówiła nadal, jakby nie widząc absolutnego braku zainteresowania i entuzjazmu u córki:
– No i te kółka… samo wypisanie ich zajęło pół tablicy. Jak czekałam na panią dyrektor, to sobie je wszystkie przeczytałam – europejskie, dziennikarskie, przyrodnicze… Mówię ci, nic dziwnego, że mają takie sukcesy.
– A po co czekałaś na dyrektorkę? – Monikę zaczęły ogarniać powoli złe przeczucia.
– No jak to? Omówiłam z panią dyrektor szczegóły twojego przeniesienia. I wyobraź sobie, że cię przyjmie. No, tu na pewno zadecydowało to, że masz takie dobre oceny, ale i tak uważam, że masz szczęście. Ta szkoła to prawdziwa kuźnia talentów…
– Tak, tak, mamo… – Monika nawet nie próbowała udawać entuzjazmu. Nie było to, jak wiedziała z doświadczenia, potrzebne. Rodzice już dawno podjęli w tej sprawie decyzję. I nikt nie pytał jej o zdanie.
Oficjalne wydanie internetowe "Victor Junior"