Jeśli nie wywiadówka, to co?

Jeśli nie wywiadówka, to co?

wp.pl | 2010-02-12 (10:08)
wp.pl
  A A A
Gimnazjum Pomysłów na zaangażowanie rodziców w życie szkolne właściwie nie brakuje. Ciekawą propozycją była na przykład wprowadzana w latach dziewięćdziesiątych na gruncie amerykańskim teoria pokrywających się sfer wpływów J.L.Epstein. W działaniach praktycznych opartych na tej koncepcji znalazły się między innymi takie działania jak: wydawanie dostępnej dla rodziców gazetki obejmującej opis różnych relacji z życia szkoły, organizowanie kursów, szkoleń i spotkań środowiskowych dla rodziców zarówno przez placówkę szkolną jak i przez gminę (gmina według tej teorii jest równie ważnym podmiotem oddziaływań), zamiast grupowych wywiadówek wprowadzono indywidualne spotkania rodziców z nauczycielami, szkoła miała również pomagać rodzicom i uczniom w organizowaniu nauki domowej.

Najciekawszym realizowanym postulatem było natomiast zaangażowanie rodziców we współzarządzanie szkołą. Rodzice mieliby współdecydować wraz z nauczycielami i dyrektorem o funkcjonowaniu placówki. Współpraca opierała się również na wolontariacie złożonym z grupy rodziców, którzy wspieraliby uczniów i nauczycieli, sprawowaliby funkcję kontrolną, a nawet zajmowali osobny pokój zwany „rodzicielskim”. Miałoby to funkcjonować zupełnie inaczej niż w polskiej szkole komitet rodzicielski obejmujący trzech zdesperowanych rodziców posiadających nadmiar czasu i decydujących niemal wyłącznie o tym jakie nagrody można kupić uczniom na zakończenie roku szkolnego.

Idea warta uwagi, tylko czy społeczeństwo, dla którego przesadnym wysiłkiem jest uczestniczenie w kwartalnej wywiadówce skłonne jest do takiego zaangażowania?

Sara Katulska




poprzedniapoprzednia 12[3] ... 3

TAGI: wywiadówka | nauczyciele | rodzice | szkoła | alternatywy | uczniowie

oceń
2
1
Podziel się

W innych serwisach wp

Zobacz więcej w serwisach WP



Opinie (10)

Ocena: 0 [0]
~amandzia [2010-10-13 18:57]

Wywiadówki - niszczą relacje dziecko-rodzic :(
po kazdej wywiadówce mam nienawisc do rodziców chcem uciekac z domu pocielam sie nie raz chccialam sie zabisz ... tak to wychodziprzez te wywyiadóki nagadająo tobie złych rzeczy apotem wychodzi ;// moim zdaniem nauka nie powinno sie w to mieszac wgl rodziców moja sprawa czy chcem sie uczyc czy raczej nie .. i tak rośnie nauczyciel-uczen-rodzic z tym wiąze się nienawiśc i niechęc do szkoły są bardzo często wywiadówki ..

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~Kaja [2010-03-19 20:15]

Tytuł nic wam nie powie
Nie znoszę wywiadówek, bo uczę się dobrze i po każdym takim spotkaniu z rodzicami muszę się nasłuchać jaka to jestem świetna. A ja mam to gdzieś, nie uczę się dla pochwał, tylko samo tak wychodzi, po prostu kumam i tyle. Później rodzice się chwalą mną, a mnie krew zalewa, bo robią ze mnie namiastkę Einsteina. Albo te teksty, żebym się zapisała na jakąś chrzanionoą olmimpiade, walę to, co mnie obchodzą olimpiady z czegoś czym się nawet nie interesuje. Jedyne o co mają pretensje, to uwagi od nauczycieli, że jestem pyskata jak na 13latke. No i dobrze, umiem zdbać o swoje i koniec. Czemu ludzie nie potrafią się kapnąć, że nie zakuwam dla jakiegoś zakichanego wyróżnienia. Co roku takie dostaje i co roku sie nie pojawiam na zakończeniu, bo mam to gdzies te głupie "ach ech i wysokie c". Jak mnie kiedyś dyrektor zapytal czemu jestem taka dziwna, ze nie lubię jak się mnie chwali, to mysłalam, że mu kopa zasadzę chodź jestem mała. Czy to tak trudno piojąc, ze nie każdy musi być próżniakiem co leci na laurki? Że dobrze sie ucze to zaraz musze nie widaomo co?? A odwalcie sie z tymi swoimi głupimi wywiadowkami i nagrodami i tym całym syfem. Głupi wyścig szczurów, tylko kto lepszy, kto wyższa średnia. Moi najlepszi kupmle i kumpele to leserzy i olewacze ze ja peirnicze. Ale zarabisci przyjaciele. I o to chodzi w tym wszystkim - zeby mieć z kim iść przez świat i się nim cieszyć, a nie średnia na sems\estr , średnia na rok, średnia średnich dzieloina przez średnią. Wstyd w tym, że to ja 13latka musze wam o tym prypoiminać !! Wasz gimnazjalista polazł na wagary? Pyskuje nauczycielowi, bo na swoją godność? Dziabnąl piwko z kumplami? A i dobrze, to znaczy, że ma kumpli, że ma z kim przenosić góry. To ważniejsze niż te wasze średnie na świadectwie. Nie róbcie z nas świętych, jak się wszystko mieści w granicach umiaru, to jest gitara. Pozdro dla wszytkich tych co są w porządeczku - bez względu na to czy są trojkowi, piątkowi czy celujący.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kobieta ...* [2010-02-14 15:15]

nie znoszę wywiadówek!
słyszę wiecznie to samo:spóźnia się , nie uważa, wagaruje! I co ja mam zrobić , rzucić pracę i siedzieć z siedemnastolatkiem w ławce?!?

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~zebrania [2010-02-16 18:40]

kto na nie przychodzi?
Zazwyczaj ci rodzice, których dzieci uczą się przyzwoicie bo pozostali chcieliby aby problem umarł śmiercią naturalną a te 5 jedynek na semestr to tylko przypadek. Po wielu spotkaniach z rodzicami nasunął się wniosek: istnieje komitywa rodzic+uczeń a nauczyciel bzdury opowiada bo Antoś to w domu był grzeczny a kolegi zęby same wypadły po raz trzeci oraz kolejny to bezradność ukryta pod maską chęci zmiany zachowania dziecka, tyle że bardzo ulotna bo zanika po powrocie do domu. Ludzie - na szkołę to czasu nie ma - to przykry obowiązek a dla rodziców i rozwiązanie problemu co z dzieckiem zrobić jak przyjdzie czas do pracy wyjść. Nikt nigdy od Antosia niczego nie wymagał w domu, mama do dziś nosi plecak za dziecko i szykuje smakołyki na przerwę bo najważniejsze aby nie był głodny bo nauczony to inna sprawa i musiałby do szkoły dotrzeć. Pytanie niejednego rodzica - kiedy nie było mojego dziecka w szkole???? Tak naprawdę to chyba rodzic powinien wiedzieć co się z jego dzieckiem dzieje a niestety jedyne co wie, że ma dziecko. Oczywiście dzieci są kochane w domu, a która mama czy ojciec wie jak zachowuje się pociecha w grupie rówieśniczej. Można by wiele zmienić ale dzieci trzeba zacząć wychowywać a nie tylko zamieniać miłość rodzicielską na prezenty i inne przyjemności. Szkoła dzieci nie wychowa a ulica tak i to raczej na złych obywateli.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~stary belfer [2010-02-15 13:02]

Po co wywiadówka?
Cytat: znienawidzone przez rodziców, którzy muszą poświęcać na nie swój cenny czas po pracy i w dodatku słuchać wielu, nierzadko nieprzychylnych uwag na temat własnych dzieci; znienawidzone przez uczniów, dla których kończą się często szlabanem - koniec cytatu. No, jeżeli rodzice uważają, że dowiadując się o kłopotach swoich dzieci tracą czas, to trzeba ich pozbawić praw rodzicielskich. Gdyby nie było wywiadówek to kiedy mogliby "nawtykać" paskudnemu nauczycielowi, który "za dużo wymaga", zadaje prace do domu, każe się nauczyć. Jezeli uczen nie potrafi odpowiedziec na pytanie nauczyciela, to nie jest to efekt nieprzygotowania ucznia ale "wytykanie uczniowi jego braków" i po to jest wywiadówka, żeby mozna było "pogonić kota" takiemu nauczycielowi. Przecież jest głupi - jakby był mądry, to w szkole by nie pracował!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
andy_0021 [2010-02-14 14:44]

Niespodzianka
Puste forum to niespodzianka,- gdzie się podziali wszyscy genialni internauci , udający dorosłych?Czyżby temat był za trudny?....... Moje zdanie na temat wywiadówek: Zawsze starałem się byc w kontakcie z wychowawcami i nauczycielami wogóle, uważam to za rzecz naturalną i leżącą w interesie naszych dzieci.Wywiadówka to okresowe spotkanie na którym możemy poznać również rodziców ich kolegów .

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Tłumaczymy całe zdania jak i poszczególne wyrazy

klawiatura

Encyklopedia

... najmniejszy z Polskich ssaków, Ryjówka malutka, ma zaledwie 6,4 cm długości...