Śmierć w szkole

Śmierć w szkole

wp.pl | 2011-02-07 (14:19)
wp.pl
  A A A
Prawa ucznia Kiedy umiera uczeń, środowisko szkoły, do której uczęszczał, dotyka wstrząs.

Śmierć jest sytuacją graniczną, dlatego zawsze jest dla uczniów, a także dla nauczycieli, szokiem. Zwykle zaburza rytm dnia codziennego, a często przyczynia się do trwałych zmian, które pod wpływem negatywnego wydarzenia zachodzą w psychice dzieci i młodzieży. Co nauczyciele powinni w takiej sytuacji zrobić? Czy i w jaki sposób przeprowadzić uczniów przez doświadczenie śmierci? Wydaje się, że pochylenie się nad taką sytuacją jest obowiązkiem rodziców/opiekunów i tak oczywiście jest, ale jest to również obowiązek nauczycieli i wychowawców.

Istnieją pewne stałe procedury, opracowane przez psychologów, regulujące zachowania nauczycieli, którzy doświadczyli sytuacji śmierci ucznia. Te, podane poniżej, dotyczą sytuacji, w której śmierć nie była wynikiem samobójstwa.

Z całą pewnością uczniowie powinni zostać w sposób spokojny i prosty poinformowani o zaistniałym fakcie na forum klasy. Potem, ważne jest, aby przy pomocy pedagoga szkolnego nauczyciele i wychowawcy przeprowadzili lekcje, które pomogłyby uczniom przeżyć trudną sytuację. Nawet dla starszej młodzieży rozmowa we własnym gronie o śmierci kolegi bądź koleżanki może być niewystarczająca. Rodzą się pytania, przypuszczenia, wątpliwości, a czasem i oskarżenia. Młodzi ludzie powinni poczuć oparcie w dorosłych, nie powinni zostawać z tak trudnym doświadczeniem sami.
następnanastępna [1]2 ... 2

TAGI: śmierć ucznia | kiedy umiera uczeń | śmierć kolegi | śmierć koleżanki | śmierć w szkole | szkoła

oceń
1
0
Podziel się

Opinie

Ocena: -1 [1]
~ron [2011-02-12 20:36]

Dzień codzienny:--)
"Zwykle zaburza rytm dnia codziennego...", albo codzienny rytm, albo rytm dnia - proszę wybrać.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~nauczycielka [2011-02-10 15:57]

śmierć w szkole
W swoim trzydziestoletnim życiu zawodowym przeżyłam trzy razy prawdziwy szok: śmierć moich Uczniów. Za każdym razem jest to wydarzenie tak dramatyczne i trudne. Nawet śmierć mojego syna nie przygotowała mnie na takie sytuacje. Cierpiałam jako wychowawczyni, matka , człowiek, cierpiałam sama, z moją klasą, cierpiałam z Rodzicami. Nie ma recepty na przezywanie odejścia bliskich, nie ma recepty na zachowanie w takiej sytuacji. Dwóch moich Uczniów spoczywa na nieodległym cmentarzu parafialnym. Nie mogę tam nie pójść i pomodlić się. A w tych trudnych chwilach rozmowa, łzy i wspomnienia niosły ulgę. Takie prawdziwe, spontaniczne, w klasie, tylko my. I bycie razem.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
tenia42 [2011-02-07 23:09]

a!!!!!!!!!
co zrobic jak dziecko bedace uczniem klas nauczania poczatkowego i to w szkole specjalnej ulega dwom wypadkom---w jednym wybija sobie obie jedynki a drugim rozbija nos na drzwiach. Dziecko pozostawione bez opieki medycznej oczekuje na swietlicy zaplakane na niczego nieswiadoma mame. To byly dwa wypadki w odstepstwie roku.Drugi wypadek zakonczyl sie ponad miesiecznym pobytem w Prokocimiu. Mimo roznych pism nawet nie otrzymalo odszkodowania. Walka przed sadem skonczyla sie niczym. Szkola umyla rece,kuratorium nie zainteresowalo sie co dzieje sie na terenie podleglej mu placowki. Dzis to dziecko ma 21 lat i skonczylo gimnazjum. CALA SPRAWA MIALA MIEJSCE NA TERENIE PLACOWKI OSWIATOWEJ ZESPOLU SZKOL SPECJALNYCH NR 10 UL. LUBOMIRSKIEGO 21. DYREKTOR CHUDZIO-A WYCHOWAWCZYNIA MOJEJ CORKI BYLA PRZETOCKA DZIEKI NIEJ DZIS MAM KALEKE W DOMU

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~student25 [2011-02-07 20:00]

śmierć w szkole - spotkałem się z takim przypadkiem :/
Straciłem tak właśnie kolegę z którym miałem razem zajęcia wychowania fizycznego. To było już kilka lat temu - około 2004-2006r. Sprawa wyglądała tak - Łukasz (bo tak się nazywał ten kolega) był skromnym, utalentowanych sportowcem. Niestety nie szło mu z nauką. Był wyśmienitym badmintonistą i piłkarzem oraz tenisistą stołowym. W każdej dziedzinie sportu był dobry. Nie brał sterydów - był szczupły i wysportowany (podejrzewam, że mógł być chory - wyglądał jakby miał anoreksję w średniej fazie). Niestety raz dostał taką reprymendę od nauczyciela w-f'u, że od poprawy jego ocen z innych przedmiotów uzależniona została jego kariera (była mowa o nie wstawianiu się za nim, by go przepuścili). Niestety niewiele po tym zdarzeniu okazało się, że Łukasz odebrał sobie życie.. - bodaj powiesił się na drzewie lub w szopie. To był szok dla wszystkich, którzy Łukasza znali. Pamiętam, że zorganizowano taką rozmowę na auli z jego siostrą. Uważano, że to było niepotrzebne "przedstawienie", choć uważam, że szkoda iż wszyscy uczniowie, którzy go znali i chcieli posłuchać tego, co tak naprawdę się chciało - nie mieli takiej okazji. Szkoda :/ Łukasz - kolego z zajęć WFu - nigdy nie zapomnę, że byłeś niesamowitym sportowcem i spokojnym człowiekiem.. [*]

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź