Studenci zaoczni a jakość kształcenia
PAP | 2010-02-22 (08:28)
A
A
A
Liceum
W Polsce największym problemem uczelni jest ogromna liczba studentów studiów niestacjonarnych - uważa ekspert ds. szkolnictwa wyższego Jerzy Thieme. Jego zdaniem, to decyduje o niskiej jakości polskich szkół wyższych.
19 lutego odbyła się debata o przyszłości szkolnictwa wyższego, którą zorganizował Instytut Lecha Wałęsy w Warszawie.
"W Polsce jest więcej studentów studiów niestacjonarnych (zaocznych i wieczorowych) niż studentów studiów stacjonarnych. Takiej sytuacji nie ma nigdzie na świecie" - powiedział Thieme przedstawiając strategię rozwoju polskich uczelni do 2020 r., którą przygotowało konsorcjum Ernst & Young i Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową na zlecenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Jak tłumaczył, fakt, że z wszystkich studiujących (ok. 1,9 mln osób) więcej niż połowa to studenci zaoczni i wieczorowi decyduje o niskiej jakości kształcenia. "To wywołuje szaleństwo weekendowego studiowania: więcej studentów na jednego profesora, 20 godzin nauki pod rząd raz na dwa tygodnie, czyli mniej czasu, bardziej skomasowane studia" - wymieniał Thieme.
"Wiąże się to oczywiście z wielozatrudnieniem nauczycieli akademickich, którzy z tego powodu uczą słabo (...). To jakaś patologia, by jakiś profesor etyki uczył na 13 uczelniach" - dodał ekspert.
TAGI:
nauka w Polsce
|
uczelnie
|
studenci
|
naukowcy
|
nauka
|
akademia
|
uniwersytety
|
opinie
|
uczelnie wyższe
|
studia zaoczne
|
studia niestacjonarne
|
studia
Opinie (609)
Ocena: 0 [0]
~pawel1
[2010-02-22 12:34]
słowik a wróbel
Czy wiecie czym się różni słowik od wróbla? Słowik kończył konserwatorium a wróbel studia zaoczne. I tyle w temacie...
odpowiedz
pokaż 1 ukrytą odpowiedź
Ocena: 0 [0]
~Temida
[2010-02-22 13:23]
A ja myślałam, że w konstytucji RP prawo do edukacji adresowane jest do ludzi :)
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
arystotelesy
[2010-02-22 11:04]
Studiuje dziennie
Co ja będę oszukiwał... Dostałem się na studia stacjonarne, ekonomia, z mierną maturą, wiedzą książkową znikomą. Obijałem się 95% czasu pierwszego semestru, imprezy, pijaństwo itd. Po pierwszym semestrze nie umiem nic więcej niż zanim tu przyszedłem. Sesja zaliczona, teraz tylko kilka miesięcy nic nie robienia przede mną. To jest życie, pozdrawiam :) Aaa i jeszcze dodam że min. 4,5 roku przede mną, a w tym tygodniu rata kredytu studenckiego 3600zł wpłynie mi na konto, i 600 zł co miesiąc.
odpowiedz
pokaż 2 ukryte odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~GALL
[2010-02-22 11:09]
Dlatego dla pracodawcy ważniejsze jest doświadczenie a nie, kto jakie studia kończył. Ty jesteś dobrym przykładem, dlaczego tak jest!
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Cecylia
[2010-02-22 12:52]
Za 4,5 roku obudzisz się z 'ręką w nocniku', że nic nie umiesz i nic nie wiesz. Sam papierek, że się skończyło studia, w dzisiejszych czasach nic nie daje.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Jerzy
[2010-02-22 12:38]
Poziom wiedzy na polskich uczelniach wyższych...
Studia wyższe dla znacznej liczby studentów w Polsce "dziś" kojarzą się im z podaniem wiedzy na "tacy", tak jak to odbywa sie w szkołach średnich. Studiowanie to wysłuchanie wykładów, których poziom też jest różny, oraz uczestniczenie w zajęciach obowiązkowych (ćwiczenia, laboratoria, seminaria) i jednocześnie szukanie najnowszej wiedzy z różnych źródeł. Ilu studentów na polskikich uczelniach spełnia te minimum?!. Wykłady jako zajęcia nieobowiązkowe w większości świecą pustkami, w zajęciach obowiązkowych też jest sporo wolnych miejsc. Co robia władze uczelni?, przymykają na to "oko", starają się nie widzieć problemu, a poziom wiedzy studentów jest coraz niższy. Niski poziom to też złe przygotowanie młodzieży przez szkoły średnie i niski poziom matur oraz nie robienie nic przez uczelnie gdy poziom wiedzy obniżany jest do pewnej grupy studentów, która nigdy nie powinna być nazywana "studentami" gdyż nadal oni czują się uczniami szkoły średniej. Ten problem jest bardziej widoczny na uczelniach gdzie studenci płacą czesne, a władze uczelni liczą każdą złotówkę jaka znajdzie się na ich koncie. Widać to podczas sesji egzaminacyjnych, gdzie wywierana jest presja na egzaminatorów, obniżyć poziom zaliczeń aby jak najwięcej studentów przeszło na kolejny semestr, gdyż z ich czesnego lub dotacji budżetowych "My" uczelnia dalej możemy funcjonować. Nie ważna wiedza studenta, poziom nauczania, ważna jest kasa jaka wpłynie na konto uczelni z nowym semestrem. Pieniądz przesłania władzom uczelni trzeźwe spojrzenie na problem poziomu jaki reprezentują w dużej mierze studenci ,niektórych uczelni w Polsce. Nie ma to wpływu czy są to studenci stacjonarni czy też niestacjonarni, problem jest w ludziach , którzy nauczają i zaniżają poziom pod wpływem nacisków władz uczelni oraz wśród nieodpowiedzialnych młodych ludziach, którzy nazywają się studentami, a którzy nie rozumieją na czym polega studiowanie. Jeżeli będziemy potem mieli takich pracowników po takich uczelniach wyższych, którzy mają tylko pretensje roszczeniowe to nigdy nie wyjdziemy z zacofania cywilizacyjnego. Tylko wysoki poziom wiedzy na uczelniach wyższych, odsiew miernych studentów po każdym semestrze, nie wywieranie presji na wykładowców na obniżenie poziomu i nie patrzenie tylko na wpływy finansowe pozwoli nam patrzeć i widzieć przyszłość polskich uczelni inaczej niż jest to obecnie.
Jest to tylko kamycze rzucony do dalszej dyskusji..............
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~gość
[2010-02-22 11:13]
studiuję na studiach dziennych i wykładowca do nas mowił wielokrotnie z wyrzutem: "Wy nie placicie za studia" tzn, ze dla wszystkich liczy sie tylko KASA!!!i nawet wykładowcom nie chce sie juz siedziec w tej pracy, bo student nie płaci!!! ale jakby płacił, to na pewno bylby traktowany inaczej... tak jak student na studiach zaocznych, czy wieczorowych... kazdy tam sie pcha drzwiami i oknami, bo wie, ze go nie wywala, oprocz tego moze pracowac i zdobywac juz jakies doswiadczenie.
odpowiedz
pokaż 5 ukrytych odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~JA
[2010-02-22 11:16]
Dokładnie tak jak piszesz,dla uczelni tylko kaska się liczy ,wiem coś o tym bo finansuje studia córce .cały czas trzeba się "trzymać "za kiesę
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Patrycja
[2010-02-22 11:22]
''kazdy sie tam pcha drzwiami i oknami, bo wie, ze go nie wywala'' - czy aby na pewno tak jest? studiuje w systemie wieczorowym prawo i przykro mi to stwierdzić, że niestety nie! Więc skoro jesteś na dziennych to się nie wypowiadaj o innych systemach bo przykro mi ale nie masz żadnych podstaw do owej wyżej przedstawionej opinii. Jeśli mi nie wierzysz to zapraszam na sesje letnie na UŁ na WPiA.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Magda
[2010-02-22 11:33]
Zgadzam się z Patrycją. Ja studiuję na zaocznych i wcale tam łatwo nie jest jak ktoś nie umie to nie zdaje i koniec i nie ważne że PŁACI! Jestem na zaocznych bo moich rodziców nie było stać na to żeby wysłać mnie na studia dzienne. Musiałam iść do pracy i jak zarobiłam swoje pieniądze to dopiero mogłam iść oczywiście tylko na zaoczne. A pomysł Pana T. z płatnymi studiami dziennymi jest poroniony. Nie dość, że rodzice młodej osoby muszą jej dać na utrzymanie się na studiach, na mieszkanie itp. to na dodatek będą musieli opłacać jeszcze czesne! Kogo wtedy będzie na to stać???
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Anna
[2010-02-22 11:33]
Hm, ja studiuję dziennie i zaocznie- dokładnie 7 dni tygodniu non stop. Powiedziałabym, że wyższy poziom kształcenia mam na zaocznych, ale może chodzić o specyfikę kierunku również tylko, że na zaocznych przypominają Ci ciągle, że nie jesteś na dziennych, że słabsi, gorsi itd.przy dokładnie tych samych zdawanych egzaminach a mniejszej liczbie ćwiczeń niż na studiach dziennych, które UWAGA nie przepadają. Jedna najważniejsza zasada na zaocznych masz tyle godzin dydaktycznych ile jest w programie, na dziennych w tym semestrze z 15 wykładów (przedmiot 30 godzinny) odbyło się 6 wykładów, dokładnie to samo dzieje się z ćwiczeniami. Połowa przewidzianych programem nauczania zajęć się nie odbywa w skrajnych przypadkach standardowo natomiast przepadają tak 2-4 zajęć więc tak czy inaczej oscyluje to w zależności czy przedmiot jest 15 czy 30 godzinny jako 70-90 % przepracowanych godzin. Wykładowcom akademickim się po prostu nie chce uczyć nas za darmo (tzn. oni dostają za to pensję ale stało i pewną) gdzie za nieprzygotowanie lub niepojawienie się na zajęciach nie grożą im żadne konsekwencje... Na studiach zaocznych jest to niedopuszczalne równoznaczne z niewywiązaniem uczelni się z umowy.
Kolejną kwestią związaną z niskim poziomem jest reforma szkolnictw, gdzie z konkursu świadectw trafiają na studia na kierunkach mało elitarnych (matematyka, pedagogika) studenci, którzy nie powinni studiować np. z zdaną maturą podstawową ledwo a uczelnia ich przyjmuje bo inaczej musieliby zamknąć kierunek- nie ma chętnych; np. na matematyce na jednej z czołowych polskich uczelni organizuje się korepetycje dla pierwszoroczniaków- inaczej musieliby ich sporą większość wywalić po pierwszym semestrze- tj. efekt dostawania się na studia z konkursów świadectw a nie poprzez egzaminy specyficzne dla każdego kierunku do których uczniowie przygotowali się wcześniej już 2 lata niejednokrotnie. Wątków niskiego poziomu szkolnictwa wyższego jest więcej niż studia niestacjonarne... bo w tym momencie same stacjonarne straciły na jakości...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Tadeusz
[2010-02-22 12:25]
dokładnie a czesne na zaocznych siłą rzeczy też wzrosną..
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Anna
[2010-02-22 10:43]
Dla nieuków brak kasy jest wytłumaczeniem
aby nie studiować dziennie. Tyle, że średnio zdolny student dziennych, więcej wyciagnie kasy miesięcznie poswiecajac na to 30h w miesiącu niż zaoczny "pułkownik" w markecie. Korepetycje, projekty, stypendia, 3 miesiące wakacji, które mozna za granicą spędzić w celu dorobienia... Niestety zaoczni, którym nie chce się uczyć znajdują wytłumaczenie.
odpowiedz
pokaż 9 ukrytych odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~adiunkt
[2010-02-22 10:46]
Ocena: 0 [0]
~szuszu
[2010-02-22 10:52]
a Ty po studiach będziesz dalej na garze u mamy i bez doświadczenia a papier bedzmy miały ten sam :)
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Pablo
[2010-02-22 10:55]
Przecież zaoczni utrzymują twoją uczelnie, to ludzie którzy pracują i płacą grubą kase, a nie biedni dzienni studenci co to imprezuja za kase taty i mamy non-stop. W markecie to możesz sobie na waciki zarobić.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Pablo
[2010-02-22 10:56]
Przecież zaoczni utrzymują twoją uczelnie, to ludzie którzy pracują i płacą grubą kase, a nie biedni dzienni studenci co to imprezuja za kase taty i mamy non-stop. W markecie to możesz sobie na waciki zarobić.
odpowiedz
pokaż 4 wcześniejszych odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
monika.kopaczynska
[2010-02-22 10:58]
duza liczba studiujacych zaocznie to osoby, ktore maja juz wlasne rodziny na utrzymaniu, chyba nie oczekujesz od takiej osoby, ze bedzie studiowac na dziennych. zpominasz ze student teraz to nie 19 czy 20 latek, to sa ludzie z roznych warstw spolecznych i w roznym wieku. Zapominasz takze, ze student zaoczny zazwyczaj pracuje i placac podatki, utrzymuje takze ciebie, chyba jest troche nie fair z twojej strony, ze masz o studentach zaocznych taka opinie, bo w koncu z czyichs podatkow ty mozesz studiowac na dziennych...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Monia24
[2010-02-22 11:04]
Ty nie wiesz o czym mówisz człowieku,widocznie bieda Ci nigdy do oczu nie zajrzała!!!!!!Wypowiadaj się na tematy o jakich masz pojęcie.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Anna
[2010-02-22 11:06]
A wytłumacz mi jakie doświadczenie można zdobyć ze średnim wykształceniem studiując zaocznie? Wykładanie towaru w markecie, czy sprzedawca w butiku? Chyba lepiej ten czas spozytkować na kursy, szkolenia, zgłębianie wiedzy itp. A co do dzieci, nianki itp, to kto powiedział, że KAZDY musi mieć studia? Ty wolałaś zrobić sobie dziecko w liceum, pokazać jaka ty dorosła i potem płakać nad swoim losem, że masz cięzko. Każdy pracuje na siebie.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~kiki
[2010-02-22 11:20]
U mnie po dziennych z tytułami magistrów pracują na stanowiskach magazynierów bo do niczego więcej się z wiedzą po pewnej Toruńskiej uczelni nie nadają (po politechnikach owszem) - przetestowałem ich w biurze na odpowiedzialnych stanowiskach - wymiękli. Mam teraz w biurach zaocznych z duuużym doświadczeniem i obyciem w branży i jestem z nich zadowolony. Zaznaczam, że płacę dość dobrze jak na ten region, tj. 3000 brutto + premia miesięczna więc wymówki, że "jaka płaca taka praca" odpadają.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~studentka
[2010-02-22 11:50]
No to teraz ja coś napiszę Ci na to. Studiuję prawo IV rok, bez trudu dostałam się na studia dzienne, średnia ze studiów 4,5, stypendium miałam, ale miało więcej osób niż zakładano i marne pieniądze z tego były, ale właśnie przez to, że nie wyrabiałam już z pracą i nauką aby się utrzymać na dziennych ( bo rodziców nie było stać na to ), przeniosłam się na zaoczne po III roku, bo też w koszty mojego kredytu studenckiego nie mogłabym ich wpędzić, bo kto mi zagwarantuje, że po tych 5 latach zakuwania dostanę pracę by go spłacać a chcę aplikację zrobić i kto mi na to da ?! Jestem na zaocznych, pracuję, mogę się spokojnie utrzymać i jeszcze opłacić studia a chcę i się uczę nadal ale mam mniej na głowie.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~student zaoczny
[2010-02-22 12:16]
Ty masz 3 miesiące wakacji i dorabiasz za granicą bo jesteś nierobem i wolisz się uczyć za rodziców pieniądze, a ja mając identyczny papier na studiach zaocznych w wakacje za granicą wygrzewam się na słońcu i popijam lokalne drinki bo PRACUJE I MNIE NA TO STAĆ. Mam 23 lata a dzięki temu że pracuje od 18 roku życia mam teraz w tym wieku przyzwoite stanowisko. Zaczynałem mając 19 lat na magazynie gdzie ludzie zaraz po studiach dziennych foliowali mi palety abym ja mógł je wstawić wózkiem na regał, bo po dziennych nawet uprawnień nie mieli!!!
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Ali
[2010-02-22 12:12]
Na pewno to zaoczni obniżają poziom ?
Idziemy w stronę niżu, a że profesorowie nie chcą tracić posadek to na każdy rodzaj studiów obecnie łatwiej się dostać niż jeszcze 10 lat temu. Jak zobaczyłam zeszłoroczne progi na PW (Politechnika Wrocławska) to się przeraziłam :/ Dołóżmy amnestię i ogólny pęd ku papierkom (tak, słusznie welu zauważyło że studia nie są obowiązkowe, ale więcej osób tego nie widzi bądź udaje, że nie widzi) i co wyjdzie? Ojej, czyżby obniżenie poziomu ? Czyżby nie miało to wiele wspólnego z trybem sudiów? Tak, podobne zjawisko zachodzi w ogólniakach i technikach - natworzono klas i teraz poziom nieważny, ważne by zapełnić te miejsca..
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
ojezu111
[2010-02-22 12:09]
obniza jakosc nie zgadzam sie z panem przeciez nie czuje sie pan gorszy
wiec co to studia to kierunek i tak ma byc troche praktyki bo bez niej to lipa ja ich nie mam a jestem dobry w budownictwie mlody student pytra sie mnie nie jeden raz co dalej bo jest zalamany niema praktyki ma wiedze i to duza wiec trzeba mu pomoc jestesmy madrym narodem ale nie politycznie oszolomy sa u wladzy i nas omamiaja kazdy ma swoj rozum a studia sa dobre nawet na zaocznych to zalezy od nas czy sie damy czy przystosujemy np do ukladu
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~mumin
[2010-02-22 11:00]
A może w ogóle jest za dużo studentów???
Faktem jest, że w Polsce jest trend, że wszyscy muszą być po studiach. W efekcie każdy idzie bo "musi" aby mieć jakąkolwiek pracę. Myślę, że po większości kierunków studiów dziennych, zaocznych, państwowych, prywatnych wynosi się tylko świstek, a nie wiedzę i ten świstek jest celem większości studentów.
odpowiedz
pokaż 3 ukryte odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~rob
[2010-02-22 11:12]
Ocena: 0 [0]
~ki
[2010-02-22 12:03]
100% prawdy. Nie ma innej opcji niż iść na studia. To jest mus, a że przy okazji masówka to już wina tylko i wyłącznie polityki państwa, przestarzałych programów nauczania i wykładowców zatrzymanych umysłowo na etapie PRLu.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Pimpolek
[2010-02-22 12:07]
To fakt. Nawet dziewczyny w białych kozaczkach i sztucznym futerku idą teraz na studia. A szukaja fryzjerek i mało chętnych...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~500zł na miech
[2010-02-22 11:19]
niby wykładowcy mają być za tymi zmianami ?
przecież im to na rękę, tutaj sobie przytulą parę stówek, tam sobie przytulą parę stówek. Kończy się to na tym że bogatsze źródła wiedzy można znaleźć w necie, niż na wykładach czy ćwiczeniach.
odpowiedz
pokaż 2 ukryte odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~Polak
[2010-02-22 11:25]
Net jako bogatsze źródło wiedzy w stosunku do wykładów i ćwiczeń to polska prawidłowość i to zarówno na dziennych jak i zaocznych studiach.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~ollo
[2010-02-22 11:57]
Net przejmuje rolę bibliotek, pozwala w bardzo prosty sposób uzupełniać wiedzę, niskim kosztem, bez wychodzenia z domu. Tylko niestety, studenci nawet z tak dużych udogodnień nie potrafią korzystać. Poza tym wykłady są nie po to, aby wtłoczyć informacje do głów, ale aby tę wiedzę usystematyzować, pozwolić zrozumieć. W necie jest ogrom informacji i wcale nie tak łatwo wybrać to co jest istotne.Dzięki wykładom mniej się błądzi, mniej czasu traci. Warto chodzić na wykłady.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Bandito
[2010-02-22 11:56]
Podziękowanie
Więc jeśli nigdy tego nie zrobił niech się nie odzywa i nie komentuje w tym temacie.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~1234
[2010-02-22 11:53]
????????
niech eksperci wpadna do Holandii ,gdzie po 1,5-rocznym kursiku internetowym zostajesz farmaceuta!!!!
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Uzi
[2010-02-22 11:52]
Wszyscy na studia?- Przerost ambicji! to jakaś "moda"?...
Wystarczy "wyłowić" strzępy rozmów wśród przechodzącej obok lub stojącej na przystanku komunikacyjnym grupki maturzystów...np." ja idę na studia dzienne tu,ja idę tam", "a ja idę na niestacjonarne tu ,inny tam"...Nie ma rozmów : ja idę do pracy,będę coś robił(a) chcę przyuczyć się do zawodu rzemieślniczego,usługowego..-TYLKO STUDIA,STUDIA!!!!-prawie 100% studia!- to jest jakaś paranoja "nad-ambicja"a po studiach-użalanie że tyle lat nauki a pracy nie ma - P.mgr - "zmarnowane" 5 lat!!!- Młodzi ludzie otrząśnijcie się z tej " mody" !!! szkoda czasu. A jeżeli chodzi o poziom na studiach stacjonarnych i nie stacjonarnych to nie ma żadnej reguły bo, jeżeli ktoś idzie na studia aby zdobyć wiedzę to i tak musi się uczyć samodzielnie!!!!- bo "na niby" obowiązkowych- codziennych wykładach-czyta się kolorowe gazetki,przysypia po zarwanej nocy na imprezie lub się po prostu na wykładach nie bywa!!! więc ocena poziomu na dziennych i zaocznych jest kłamliwa i nie jednolita: tak jw.^...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~zaoczny
[2010-02-22 11:48]
zaoczne
na studiach zaocznych jest realizowany w 60 procentach z programu studiow dziennych
a reszte trzeba samemu w domu sie douczyc
a vczesc rzeczy jest wcale nie potrzebna na studiach i zaoczni maja to wyrzucone
a po co mi jakies stare metody badan na laborkach
jak teraz tego sie nie robi oczywiscie nie wszystko
ale wiekszosci tak
ana studiach zaocznych znam tak ambitne osoby ktore nie jednego studenta dziennego pobija w wiedzy a
woleli studiowac zaocznie i pracowac nabierajac doswiadczenie np na stazu a potem zawsze moga cie zostawic
nie zgodze sie tez ze stwierdzeniem ze na zaocznych nie ma przesiewu i duza nieskonczona liczba poprawek bo to bzdury
sa takie same zasady jak na dziennych
Uniwersytet Przyrodniczy Poznan
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~kolo
[2010-02-22 11:45]
ja byłam i na dziennych i na zaocznych CZĘSTOCHOWA
niestety to co sie dzieje na zaocznych to brak słów. tylko kasa się liczy.oblewaja studentów bo maja w tym interes. wiedza , że zapłacimy każdą sume byleby tylko dostać tego MGR!
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Bandito
[2010-02-22 11:36]
PODZIĘKUJCIE RODZICOM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
ŻE DALI WAM NA STUDIA I PRZEPIJANIE ICH PIENIĘDZY. POTEM POMYŚLCIE O ODPOWIEDZIALNOŚCI I O TYM ILE RAZY POWIEDZIELIŚCIE IM DZIĘKUJE ZA TO ŻE MAJĄ OCHOTĘ ŁOŻYĆ NA WASZE STUDIA. POTEM ZACZNIJ ŚMIAĆ SIĘ Z ZAOCZNYCH KTÓRZY ŁĄPIĄ SIĘ KAŻDEJ PRACY NA BEZROBOCIU TYLKO PRZEZ TO ŻEBY NIE ODBIERAĆ SWOIM RODZICOM OSTATNIEGO GROSZA!!!!
odpowiedz
pokaż 1 ukrytą odpowiedź
Ocena: 0 [0]
~Dominika
[2010-02-22 11:43]
Zgadzam się- niektórzy pewnie odpowiedzą- ani razu...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~inżynier
[2010-02-22 11:42]
"mądre głowy" ze studiów stacjonarnych
Studiowałem na studiach zaocznych inżynierskich i pracowałem jednocześnie w zawodzie, podobnie jak koledzy (nie wszyscy) i mimo mniejszej ilości godzin egzaminy często zdawaliśmy ze studentami dziennymi i z tego samego materiału. Więc gdzie tu jest ten niższy poziom? Do tego większość prac przejściowych było wykorzystywane jak materiały edukacyjne dla studentów stacjonarnych, którzy czasem nie mieli pojęcia o tym co wykuwają by zaliczyć, bo uczelnia nie jest w stanie zapewnić im praktyki. Studenci dzienni w większej części mieli odwieczny problem .. czemu ich dzisiaj tak głowa boli?.. i gdzie dzisiaj pijemy? :)
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~kurakus
[2010-02-22 11:41]
Wieczorowi- BUNT
Nic mnie tak nie denerwuje jak traktowanie studentów wieczorowych jak wrzoda na ***!!! Jesteśmy studentami niestacjonarnymi, chociaż codziennie tak jak dzienni mamy zajecia, siedzimy do późnych godzin na uczeleni, program praktycznie taki sam, płacimy jeszcze za te studia grube pieniądze, większość z nas pracuje a ONI twierdzą, że zaniżamy poziom. To jest niesamowite, ale nie wiem czy wiecie,że większy procent studentów wieczorowych znajduje pracę w zawodzie zaraz po studiach niż studentów dziennych?!! Tak,dlatego,że już w czasie studiów zdobywamy doświadczenie zaowodowe, PKB rośnie, ale zaniżamy poziom!!! Żal i tyle. Zwykle jesteśmy traktowani gorzej, bo niby jesteśmy głupsi, "studenci z odzysku", z drugiego tłoczenia itp, ale wcale tak nie jest
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~bogna
[2010-02-22 10:46]
psychologia - niestacjonarne
skoro tacy mądrzy, niech zwiększą liczbę miejsc na psychologii innych kierunkach. Studiuję zaocznie psychologię, tyrają nas jak mogą i większość ze studentów zaocznych jest o wiele mądrzejsza od tych na dziennych, bo na ten kierunek dostają się znani i bogaci, podobnie jest na prawie i medycynie. I to nie zaoczni obniżają poziom. Ile tępaków jest na dziennych, gdzie w ich m-ce mógłby znaleźć się inny student z zaocznych. I nie jest tak, że każdy przechodzi, na pierwszym roku zawsze jest selekcja i to ostra. Zresztą wiele z nas jest źle traktowanych przez wykładowców. Tylko niech sobie przypomną za co mają pensję - za nasze czesne!
odpowiedz
pokaż 1 ukrytą odpowiedź
Ocena: 0 [0]
~kaśka
[2010-02-22 11:41]
tępakiem z ulicy jesteś Ty! Zaoczni studenci psychologii sa sto razy mądrzejsci od tych nieuków z dziennych. Zwiększenie miejsc spowodowałoby zmniejszenie ilośći studentów zaocznych, którzy wielu osobom przeszkadzają, a to właśnie oni utrzymują te śmieszne państwowe uczelnie. jestem na studiach niestajconarnych i wyobraź sobie tępaku z ulicy, że mam stypendium naukowe. I możesz sobie myśleć, że się chwalę - tak! chwalę się i udowadniam, że zaoczny tez potrafi!!!!
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Bandito
[2010-02-22 11:33]
Spr.
Nie pracujesz na stanowisku od razu. Ja pracuje w firmie zajmująca się grafiką. I nie ważne, że zajmuje się przyjęciami zleceń i niczym więcej, ale w wolnym czasie siadam przy gościu z dużym doświadczeniem i obserwuje. I co nie zdobywam doświadczenia?!?!
odpowiedz
pokaż 1 ukrytą odpowiedź
Ocena: 0 [0]
~Bandito
[2010-02-22 11:40]
PS. Mam kumpla. Studiuje na kierunku Budownictwo lądowe. I wiesz gdzie zdobywa doświadczenie? Na budowie jako pomocnik. I co nie przyda mu się jak uzyska inż.? Hahaha ale ty byś nie złapał za łopatę bo nasz studia a ja jak nie znajdę pracy to pójdę i nawet do marketu mimo swojego tytułu.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Alicja
[2010-02-22 10:46]
żałosne
a kto płaci kolosalną kase pasożyty jedne!! żeby nie zaoczniaki to uczelnie byłyby biedne jak psy pfff zamiast się cieszyć ze młodzi mają ambicje bo pracują i się uczą to jeszcze narzekają tylko rozpieszczone bachy "uczą się" na dziennych bo mamusia i tatuś przecież za wszystko zapłaci ... załosne!!!
odpowiedz
pokaż 10 ukrytych odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~TiT
[2010-02-22 10:51]
Ocena: 0 [0]
~EWA
[2010-02-22 10:55]
Bzdura! Co to za nauka weekendowa, ile sie naucza. Nie wiem czy chcialbys lezyc sie u lekarza zaocznego.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~AgA
[2010-02-22 11:01]
Przychylam się do Twojej wypowiedzi Alicja, powiedziałabym więcej na ten temat, ale to by była dłuższa dyskusja.../:ABSOLWENTKA STUDIÓW ZAOCZNYCH I WIECZOROWYCH
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~radziu
[2010-02-22 11:02]
dobre leszcze z dziennych to cioty zyciowe liczace na kase od starych pasozyty
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Marcin
[2010-02-22 11:03]
Tak jak by fakt studiowania na dziennych był warunkiem tego że lekarz będzie DOBRY - czy nie widzicie że to kolejna walka o kasę z studiów zaoczny i wieczorowych. Jak tak rozmawiają o patologii szkolnictwa - to po co dopuszczono roczne (!!!) licea i możliwość zdobycia matury w ROK !!! ja musiałem truptać 4 lata do szkoły! NIE WIDZĘ NIC ZŁEGO W STUDIOWANIU NIESTACJONARNYM - można na dziennych również chodzić tylko dla kwitka ukończenia.
odpowiedz
pokaż 5 wcześniejszych odpowiedzi
Ocena: 0 [0]
~kasia
[2010-02-22 11:08]
Zaoczni mają doświadczenie a dzienni tylko przekonanie, że wiedza ze studiów w czymś im pomoże. Mało kto pracuje w zawodzie a nawet jeśli, to wiedza ze studiów ma się nijak to tego, co trzeba robić w firmie.
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~Alicja
[2010-02-22 11:10]
Po 5 latach studiów czyli wstawaniu w akademiku na wiecznym kacu gigancie codziennie do niczego się nie nadajecie ale mnie to wqrwia..... uczyłam się na zaocznych mieszkałam w weekendy w akademiku ,,, brak słów hahaha jak to nazwać edukacją te wasze dzienne porażka ...
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~aaaa
[2010-02-22 11:15]
Sa kierunki typu medycyna czy jakies trudne techniczne kierunki ktore zdecydowanie lepiej studiowac dziennie ale ja np skonczylam Finanse (3lata dzienne a mgr zaocznie) i w pracy widze ze zdecydowanie wiecej wiedzy maja ci co studiowali zaocznie bo maja po prostu wiecej doswiadczenia. Sama tez wiem po sobie ze jak robilam mgr i jednoczesnie zaczelam pracowac w zawodzie to rozumialam wiecej na zajeciach i chetniej sie uczylam bo wiedzialam co mi sie przyda w pracy....
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~mała
[2010-02-22 11:16]
Dodam tylko, że stosunek studentów zaocznych do stacjonarnych ustalają uczelnie. To chodzi o pieniądze, bo to zaoczni dostarczają im żywą gotówkę, dlatego też opłaca się uczelniom zmniejszać liczbę studentów dziennych a maksymalizować zaocznych.
Ja studiowałam zaocznie i zdawałam takie same egzaminy jak dzienni, prawda miałam mniej zajęć, ale więcej musiałam pracować w domu, bo nikt na tacy mi nic nie przynosił.
Pozdrawiam
odpowiedz
Ocena: 0 [0]
~sisi
[2010-02-22 11:25]
no coż biedne dzieci... mają problem do calego świata...hehehe
odpowiedz