Opinia o dysleksji - teraz do matury wystarczy tylko jedna

Opinia o dysleksji - teraz do matury wystarczy tylko jedna

wp.pl | 2011-08-17 (16:08)
wp.pl
  A A A
Strefa rodzica Dysleksja, dysgrafia, dysortografia – te i inne dysfunkcje, określane jako specyficzne trudności w uczeniu, są od wielu lat przedmiotem publicznej dyskusji. Dla jednych stanowią świetną wymówką dla własnego lenistwa, a dla innych są przekleństwem, z którym muszą zmagać się każdego dnia. Jednakże obu tym grupom potrzebny jest pewien dokument – opinia potwierdzająca obecność dysfunkcji. A wraz z końcem wakacji zmieniają się przepisy odnośnie uzyskiwania tejże opinii.

Od 1 września 2011 roku opinia o specyficznych trudnościach w uczeniu się będzie wystawiana tylko raz i będzie obowiązywała do końca okresu kształcenia. Wystarczy, że rodzic dziecka z dysfunkcją złoży odpowiedni wniosek do poradni pedagogiczno-psychologicznej, a ta wyda pozytywną opinię. Nie będzie już konieczności wielokrotnego uzyskiwania opinii przed sprawdzianem na koniec szóstej klasy, egzaminem gimnazjalnym czy też maturą.

Ułatwienia tylko dla wybranych

Z takiego ułatwienia, które wprowadza nowelizacja rozporządzenia MEN, mogą jednak skorzystać tylko nieliczni. Mowa o uczniach IV, V i VI klasy szkoły podstawowej. W stosunku do uczniów z gimnazjum i szkół ponadgimnazjalnych wprowadzane są pewne obostrzenia.

Po 1 września poradnie pedagogiczno-psychologiczne nie będą już mogły wydawać opinii tylko na podstawie wniosków złożonych przez rodziców. Aby gimnazjalista, uczeń liceum lub technikum mógł ubiegać się o opinię potwierdzającą obecność dysfunkcji, do wniosku złożonego przez jego rodzica trzeba będzie dołączyć opinie dyrektora i rady pedagogicznej. Za zgodą rodziców wnioskować będą mogli także: nauczyciele, psychologowie i pedagodzy, którzy pracują z dzieckiem na co dzień.

Do tej pory opinie z poradni pedagogiczno-psychologicznej wystawiane były uczniom w każdym wieku na wniosek złożony przez ich rodziców. Co więcej, należało mieć osobną opinię przed sprawdzianem szóstoklasisty oraz przed egzaminem gimnazjalnym. Jeśli natomiast chciało się mieć zapewnione specjalne traktowanie podczas matury, konieczne było posiadanie opinii, która w dniu egzaminu miała nie więcej niż cztery lata. W przeciwnym przypadku trzeba było starać się o kolejną.

Opinia o specyficznych trudnościach w uczeniu się jest podstawą do przystosowania do potrzeb ucznia warunków przeprowadzania testów na różnych szczeblach edukacji: sprawdzianu na koniec szkoły podstawowej, egzaminu gimnazjalnego oraz matury, a także egzaminu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe. Przystosowanie to sprowadza się głównie do wydłużenia czasu trwania egzaminu, dostosowania kryteriów oceny danego ucznia oraz zapewnienia mu odpowiednich narzędzi (np. dzieci z dysgrafią, która objawia się bardzo niewyraźnym pismem, mogą pisać egzamin na komputerze).

mnd




TAGI: szkoła | dysleksja | dysortografia | dysgrafia | dyskalkulia | gimnazjum | podstawówka | zaświadczenie | uczeń | rodzice

oceń
33
53
Podziel się

Opinie

Ocena: -4 [4]
~ja [2011-08-18 19:04]

O, to już wiem, że mam dysgrafię (okropne pismo, za to bez błędów ortograficznych). To spory problem, zwłaszcza, gdy na egzaminie zawodowym dostaje się punkty za estetykę i przejrzystość. Przepisywanie tekstu zajęło mi chyba 2 godziny. Szkoda, że wcześniej o tym nie wiedziałam, załatwiłabym sobie taki papierek.

odpowiedz

Ocena: +3 [7]
~Hzk [2011-08-18 12:50]

Sam mam papierek świadczący o "dysleksji" (a czy ją naprawdę mam - kto wie, trochę pościemniałem starając się o niego :) I powiem wam, że TEN PAPIEREK NIC NIE DAJE. Jedyne co zyskałem to pewne 3 pkt za ortografię na maturze z polskiego. Punktów jest 70, żeby zdać trzeba mieć 21. Czy 3 pkt naprawdę dużo może zmienić? ;)

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +5 [13]
~Kaśka [2011-08-18 13:16]

Ja pracowałam ciężko na swoje wykształcenie, zawsze albo ktoś miał jakąs chorobę, albo dziecko było córką koleżanki, albo zwyczajnie podbałam się nauczycielce albo nie. Zazwyczaj jest, tak że prawdziwie chore osoby nie obnoszą się z chorobą, więcej ćwiczą, uczą się, z różnym skutkiem ale takie osoby szanuję. Nie znoszę jednak pseudo bo potem zostają gdzieś szefami, strugają mądrych, gdzie jeszcze kilka lat wcześniej starali się o stwierdzenie choroby. Zarządzają ludźmi, niedoceniając tych, którzy na nich naprawdę pracują. Życie jest brutalne i to na rodzicach spoczywa obowiązek wpajania dziecku, że tylko ciężka praca przynosi efekty a nie wychowywanie w przeświadczeniu, że jesteś chory, nie umiesz dobrze pisać, nie możesz się skupić podczas gdy przesiadywanie przed telewizorem lub komputerem jest ok. Ludzie zastanówcie się

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: -2 [4]
~zdz [2011-08-18 12:33]

Matura lub inny egzamin sprawdza wiedzę i umiejętności. Jeżeli osoba cierpi na jakąś chorobę, która wyklucza zdanie takiego egzaminu, to niestety nie powinna do niego przystępować. Przyzwolenie społeczne na zdawanie egzaminów przez osoby w jakim stopniu (bez obrazy) niepełnosprawne, prowadzi do paradoksu, w którym dysgraficzny (lub inny dys...) lekarz zabije pacjenta ordynując mu błędny lek (oczywiście mając "na myśli" lek poprawny). Czy ktoś z popierających dyslektycznych i innych dys... maturzystów chciałby się w przyszłości leczyć u takiego lekarza?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +5 [15]
~Krzysztof [2011-08-18 12:18]

a może wydawac opinie o wrodzonej niezdolnosci do nauki i na jej podstawie wystawiac świadectwo maturalne albo i dyplom ukończenia wyższej uczeli (tytuł doktora, itd). Kiedys nie było oficjalnych dys- i jakoś to było. Po prostu ludzie doświadczeni pewnej ułomności nie brali sie za dziedziny w którcyh to przeszkadza. Nawet dysortograf moze sie nauczyć ortografii, moze ma trudniej ale może. Twierrdzenie, ze za wszelka cene trzeba wprowadzać urawniłowke jest smieszne. Jedni zludzie sa zdolniejsi i sprawniejsi od innych. Tak juz to sprawiła ewolucja (albo Bóg jeżeli ktoś woli) i Koniec. W społeczeństwie zawsze będa lepsi i gorsi.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +5 [13]
~Jaro [2011-08-18 13:51]

Bodajże we Wrocławiu, na Akademii Medycznej odkryto lekarstwo na dysgrafię !!! Otóż na studia te dostało sie sporo osób cierpiących na tę przypadłość (łatwiej było zdać egzaminy wstępne). Rektor, czy kto inny stwierdził, że dysleksja jest niebezpieczna w przypadku wypisywania recept i ogłosił, że do jakiegoś tam egzaminu nie mogą przystępować cierpiący na nią studenci. Efekt ? Nagle wszyscy cudownie ozdrowieli !!! To wszystko na temat dyslekcji.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: -4 [6]
~gum [2011-08-18 12:21]

skoro jego umysł nie potrafi zapamiętać że jak "góra" to u z kreską to znaczy że jest chory psychicznie. Dlaczego jak jakiś wzięty psycholog wymyśli na potrzeby bogatego znajomego "pomroczność jasną" - czyli dysfunkcję mózgu czyli jego CHOROBĘ staje się to normą? Każdemu chwalącemu się (bo to przecież fajnie jak tata da lekarzowi np. 5 kółek) taką dysfunkcją wyrabiać specjalne dokumenty na których będzie widoczne że ten pan ma dyslektyzm - czyli jest chory. Ja jako pracodawca wolałbym się dowiedzieć tego w inny sposób niż od klienta że na fakturze buty są przez "ó" albo "pszeczkole". A faktury wystawia Pani magister... przecież gdybym ja to wiedział to zatrudniłbym inną osobę o oczko niżej wykształconą ale umiejącą pisać po "polskiemu". W wordzie jak pisze i jej błędy podkreśla a ona je ignoruje to też dysleksja czy zwykły debilizm????

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +14 [20]
~facik [2011-08-18 12:04]

DYSGŁUPOTA TO słowo które użył kiedyś mój profesor. Powiedział on bardzo mądre zdanie: "zrozumiałbym gdyby Pana dysortografia szła w parze z jakąś wiedzą, ale u Pana to jest totalne dno, to nie jest dysortografia, to jest DYSGŁUPOTA" (oczwyiście nie do mnie :) ) I ja się podpisuje pod tym rękoma i nogami

odpowiedz

pokaż 9 ukrytych odpowiedzi

Ocena: -1 [7]
~tom [2011-08-18 12:03]

A niech sobie będą wszystkie dyscośtam- jestem za pod warunkiem, że np dyslektyk nie dostanie się na studia humanistyczne, dyskalkulator?? na kierunki ścisłe itp

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: -1 [27]
~matka [2011-08-18 12:07]

Życzę wszystkim wypowiadającym się tutaj internautom,którym wydaje się ,że znają problem ,chociaż jednego dziecka z dyskalkulią bądź dysleksją.Dziękuję.

odpowiedz

pokaż 10 ukrytych odpowiedzi

Ocena: -1 [13]
~Torq [2011-08-18 13:24]

Ciekaw jestem ile osób plusuje swoje wypowiedzi...

odpowiedz

Ocena: +18 [50]
~Tom [2011-08-18 11:56]

dysmózgowie i lenistwo, nic poza tym, wszyscy Ci pseudo "dyslektycy" których pamiętam tylko z podstawówki byli to po prostu zwykli leserzy z rodzin o niskim statusie. W dobrym liceum i na studiach żadnego "dys" nie stwierdziłem. Wymówka dla niezbyt mądrych dzieci i ich rodziców, którzy nie mogą przyjąć do wiadomości że ich dziecko jest po prostu trochę wolne...

odpowiedz

pokaż 12 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +9 [11]
~Proszę przeczytać [2011-08-18 12:51]

To, że dawniej nie było słychać o żadnej dysfunkcji było wynikiem zacofania (niedoinformowania) społeczeństwa ze względu na ustrój obowiązujący w kraju. Dysleksja jest chorobą jak każda inna - z tym, że znacząco trudniejszą do zdiagnozowania (prawidłowego) od pozostałych. Jeden człowiek rodzi się z autyzmem, drugi z zespołem downa, trzeci z zaburzeniami wymawiania się (jąkanie). Problem nienawiści dyslektyków w naszym otoczeniu jest spowodowany brakiem fachowej oceny danego człowieka. Dysleksje wykorzystywane są przez leniwych uczniów jako wymówka od nauki, jako pójście na łatwiznę. CIERPIĄ NIESTETY NA TYM NA PRAWDĘ CHORE OSOBY, które faktycznie mają problemy z dyskalkulią, dysortografią i innymi przypadłościami. Na zachodzie, za oceanem do orzekania tego typu "niepełnosprawności" przeprowadza się specjalistyczne badania z użyciem sprzętu badającego mózg i koordynację ruchowo - wzrokową. W Polsce wciąż opieramy się na wywiadzie i historii edukacji danej osoby. SMUTNA PRAWDA. Dziękuje.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +23 [47]
~zz [2011-08-18 11:40]

Takie osoby, powinnny również mieć ograniczenia przy podejmowaniu pracy. Kierowca ,pilot czy robotnik tez musi mieć odpowiedni stan zdrowia , aby wykonywac ten zawod. O dysleksji, dysgrafii, dysortografii powinna być informacja na świadectwach ukoczenia , kazdej szkoły.Z doświadczenia wiem, że takie osoby nie nadają się do wielu zawodów . Nie chce otrzynywać dokumentow z błędami.

odpowiedz

pokaż 14 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +6 [10]
~ktoik [2011-08-18 12:31]

dysgłupota to się objawia u niektórych tu piszących. Sam mam dysgrafie i choćbyście mnie biczowali i katowali to wam nigdy wam ładnie pisał nie będę. Nawet nie wiecie jaki to wstyd kiedy ludzie się po was nie mogą doczytać albo jeszcze gorzej wy sami. Pewnie ktoś napisze "to pisz wolniej niedorozwoju" tylko czy cała klasa będzie na mnie czekać? Nie.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +3 [11]
~JACJ [2011-08-18 12:29]

EDISON, DA VINCI i EINSTEIN mieli dysleksję.

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +6 [8]
~CRASH [2011-08-18 13:09]

Dla nie wtajemniczonych, chciałbym powiedzieć, że dysortografia(połączona z dysgrafią) nie polega na tym, że człowiek nie potrafi ortografii ani, że nie potrafi np. bardzo ładnie rysować. Problem z takim zaburzeniem pojawia się dopiero podczas szybkiego pisania (np. 15 minutowe dyktando). Mogę się założyć, że każdy uczeń, który próbował/uje sobie z tym poradzić byłby wstanie sprawdzić dyktanda innych uczniów z klasy. Rzecz w tym, że w momencie szybkiego pisania ręka przestaje być w prawidłowy sposób kontrolowana przez mózg (szybciej myślisz niż piszesz). Efektem jest to, że ręka zaczyna pisać wyraz a w połowie pisania mózg mówi, pisz już następny itd.

odpowiedz

Ocena: -2 [8]
~close [2011-08-18 12:41]

Czyli poszerzamy bandę leniwych nieuków .... brawo !

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +3 [3]
~Tempak [2011-08-18 13:01]

Na maturze cedziłem każde słowo, każdy wyraz czytałem trzy razy, Zdążyłem na czysto przepisać 3/4 pracy. I dowiedziałem się że praca była słaba: zbyt ubogie słownictwo, i błędy. Próbowałem 3-razy i dziś jestem tempakiem bez matury i studiów, ale i tak prowadzę laboratorium w firmie produkcyjnej. Jednak bez studiów - jest mi bardzo ciężko.

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
~matka [2011-08-18 11:49]

Z jednym się nie zgodzę. Mam oboje dzieci z dysfunkcją i każde z inną. Gdy byli z SP sama musiałam walczyć o skierowanie do poradni, gdzie na wizytę czekało się miesiącami jak nie latami. Młodsze dziecko otrzymało decyzję, że jest zauważalna np. częsta zamiana 'g' z 'p', 'd' z 'b' itd. Ale nic poza tym. Dziecko jest teraz w gimnazjum i nadal ma problem m.in. z ww. sytuacją, ale przez lata zauważyłam, że wiadomości ma, a jednak nie napisze ich na sprawdzianie/teście. Rozmawiałam już z nauczycielami z SP czy teraz Gimnazjum, lecz to jak grochem o ścianę. A dziecku potrzeba tylko tych 15-30 min. więcej na sprawdzian. Dlaczego? Bo na początku nie może się skupić nad kartką, jak już zacznie czytać to powinien przeczytać ze 2 razy dla zrozumienia tekstu. Jak przeczyta 2-3 razy to okazuje się, że nie zdąży zrobić połowy zadań, na które mimo wszystko zna odpowiedzi. I tak test za testem okazuje się, że przynosi 2-4 oceny. Niestety kiedyś nie było takich opinii i możliwości wydłużonego czasu pisania. 45 min. i oddawać kartki. Sama odczułam to na własnej skórze z takimi ocenami jakimi mam na świadectwach, ale czy tzn., że mam mniej wiadomości niż wskazują na to oceny? Problem jest również w nauczycielach - niech zaczną nauczyciele WIĘCEJ SŁUCHAĆ też rodziców. Rodzice to nie uczniowie, którym wykłada się temat i mają się go nauczyć. Młodsze dziecko zdało do II kl. gimnazjum. Czekają go egzaminy również z języka. Jak sobie poradzi w tej sytuacji za 2 lata? Czy nauczyciele zrozumieją/zauważą i będą współpracować na równi z rodzicami? Starsze dziecko jest już po maturze i dobrze. Bo przechodziłam razem z nim gehennę z dysgrafią, która pozostała do dziś. I jedna uwaga/prośba szczególnie do rodziców: NIE POZWÓLCIE NA INGERENCJĘ W SYTUACJĘ DZIECKO LEWO- CZY PRAWO-RĘCZNE. Jak ma być mańkutem niech tak zostanie, bo zakłócicie jego psychikę. I pogorszycie dodatkowo sprawę. Wiem co mówię! ... Wystarczy 1 raz wydana decyzja - ile się na nią musi złożyć, żeby dziecko dostało taką decyzję i była honorowana przez komisje egzaminacyjne, czy choćby nauczycieli na sprawdzianach?

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi