Strefa rodzica
Marchewka zamiast kija
Kolejnym ważnym aspektem, na który trzeba zwrócić uwagę, jest fakt, iż każdy z nas jest inny i na każdego działa co innego. Na dzieci także.
- Każdego człowieka motywuje coś innego – mówi Małgorzata Tobiszewska. - Ale ważne jest wyznaczanie celów i to, że wiemy do czego dążymy. Inaczej motywujemy dziecko, które samo dobrze się uczy, bo ma silną wewnętrzną motywacje, jest ambitne i widzi cel swoich działań, a inaczej dziecko, które jest słabsze. Jednak najskuteczniejsza jest zawsze motywacja pozytywna, czyli marchewka zamiast kija. Warto, żeby rodzic znalazł coś, co dziecko lubi, jakiś mocny lub najsilniejszy punkt lub punkty dziecka. Np. jeśli ma słabe wyniki z matematyki i napisze sprawdzian na 3,5, a wcześniej dostawało 3 lub niżej, to pochwalmy je. Jeśli dziecko zaczyna się starać, jeśli ocena wzrosła nawet niewiele, to pochwalmy je. Jeśli dziecko samo odrobiło lekcje, choć wcześniej tego nie robiło, to też je pochwalmy.
Ważne jest jednakże nie tylko to co chcemy przekazać, ale także sposób, w jaki to robimy. Czasami źle dobrane słowa sprawią, że zdanie, które miało być pochwałą, wcale nie będzie miało pozytywnego wydźwięku.
- Bardzo dobrą metodą na jakiekolwiek działania jest odwrócenie sytuacji i wyobrażenie sobie siebie na miejscu dziecka – radzi pani trener. - Zastanówmy się: czy nas by zmotywowała wypowiedź typu „Twój brat ma 6, a ty nie”? Z pewnością nie. Niestety, rodzice demotywują, zamiast motywować. Pamiętajmy, że wiedzę zdobywa się dla siebie, a nie dla ocen. Ważny jest nie kolega, który przezywa od kujonów, lecz cel, który dziecko sobie założy. Rodzice powinni uświadamiać to dzieciom i im pomagać.
Postawa rodzica ma wielkie znaczenie
Bardzo często postawa rodziców jest jednak zupełnie inna. Opiekunowie kwestionują kompetencje nauczycieli w obecności dziecka, wyśmiewają ich i obrażają. Takie zachowanie może mieć bardzo negatywny wpływ na motywację dziecka do nauki.
- Rodzice powinni przekazywać pozytywne wzorce – podkreśla Małgorzata Tobiszewska. - Oczywiście można mieć zastrzeżenia, ale my jako rodzice powinniśmy budować autorytet nauczyciela. Jeśli z czymś się nie zgadzamy, wyjaśniamy to z nauczycielem w cztery oczy, a nie przy dziecku. Tak samo nie krytykujemy dziecka przy rodzinie, bo to wpływa na jego opinię o samym sobie. Gdy dziecko ma niska samoocenę, to nie będzie np. aktywne na lekcjach, bo nie ma wiary we własne siły. A przez to będzie również mieć słabsze oceny.
Trzeba jednak pamiętać o tym, że raz rozpalony zapał do nauki nie będzie się samoistnie utrzymywać aż do czerwca. Jak utrzymać motywację dziecka do pracy na cały rok szkolny?
- Doceniajmy najmniejszy postęp – radzi dyrektor Instytutu Rozwoju Kadr. - Możemy sobie w duchu pomyśleć, ze progres jest mały, ale jeśli dziecko się stara i bardzo chce, to doceńmy to i powiedzmy to na głos. Musimy starać się podtrzymywać ten ogień. Mówmy: „Rewelacyjnie, odrobiłaś sama lekcje z chemii, teraz będzie ci już łatwiej. Widzisz, to było trudne, ale zrobiłaś to rewelacyjnie”. Dostrzegajmy najmniejsze źdźbło poprawy. Wyciągajmy je i doceniajmy. Efekty nie przychodzą od razu, zwłaszcza jeśli są zaległości. Ale warto i należy próbować.
Monika Nimkiewicz