Nerwica szkolna - groźna uczniowska choroba

Nerwica szkolna - groźna uczniowska choroba

wp.pl | 2011-11-03 (12:29)
wp.pl
  A A A
Strefa rodzica Twoje dziecko ma problemy z nauką, ponadto nie potrafi dogadać się ani z rówieśnikami, ani z nauczycielami? Zanim wymyślisz dla niego kolejną karę, zastanów się, w czym tkwi problem. Jest bowiem bardzo prawdopodobne, że ono po prostu potrzebuje pomocy.

Niewielu rodziców spotkało się z terminem „nerwicy szkolnej”. Wielu z nich wręcz lekceważy objawy tej niezwykle niebezpiecznej choroby. Podobnie jest z nauczycielami. Tymczasem do zdiagnozowania wystarczy obserwacja dziecka oraz podstawowa znajomość symptomów, grupy ryzyka i zapobiegania. Przeoczone oznaki mogą doprowadzić do trwałych problemów zdrowotnych, które zaburzą dalszy rozwój dziecka.

Skąd to się bierze?

Na nerwicę szkolną (zwaną również fobią szkolną) najbardziej narażone są dzieci nieśmiałe, lękliwe i przewrażliwione. Jest ona następstwem nadmiernego obciążenia obowiązkami szkolnymi, niesprawiedliwą reakcją rodziców, złą postawą nauczycieli lub nagłą zmianą otoczenia (np. przeprowadzka i związane z nią przeniesienie do nowej placówki oświatowej).

Powstaje wówczas uraz psychologiczny, którego następstwem jest zaburzenie czynnościowe ośrodkowego układu nerwowego. Długotrwały stres i poczucie zagrożenia fatalnie wpływają na układ immunologiczny dziecka. W rezultacie ma ono obniżoną odporność i często zapada na różnego rodzaju choroby.

Objawy

Czujny rodzic zauważy, gdy jego dziecko będzie chorować częściej niż zazwyczaj. Fizjologiczne symptomy nerwicy szkolnej to: brak apetytu, bóle brzucha, biegunki, nawracające infekcje górnych dróg oddechowych, drażliwość, moczenie nocne, wysypki, drżenie, jąkanie, tiki, wybuchy płaczu oraz nieuzasadniona agresja.

Co ciekawe, zaburzenia somatyczne nierzadko ustępują w piątek po południu, a powracają w niedzielę. Objawy mogą również zniknąć, jeśli dziecko zostaje w domu zamiast iść do szkoły.

Kiedy nie ma miłości…

Choć zazwyczaj źródeł nerwicy doszukuje się w samej szkole, główną jej przyczyną jest brak właściwej postawy uczuciowej w stosunku do dziecka. Abstrahując od trudności z nauką, to w domu rodzinnym uczeń powinien znaleźć zrozumienie i odpowiednie wsparcie emocjonalne. Niestety, współczesny rodzic bywa rygorystyczny i żąda całkowitego podporządkowania oraz posłuszeństwa, tłumacząc się ciężkimi czasami, które wymagają despotycznego wychowania. Pomijane są przy tym uczucia i potrzeby dziecka, brakuje także rozmowy, a jednocześnie poprzeczka jest postawiona tak wysoko, że niejeden dorosły by nie sprostał.
następnanastępna [1]2 ... 2

TAGI: nerwica | szkoła | choroba | uczniowie

oceń
12
0
Podziel się

Opinie

Ocena: +2 [2]
~trauma [2013-10-22 10:45]

Bardzo trafny artykuł,Wszystko pasuje, prócz moczenia nocnego, ale są wymioty.Mój syn jest po tak zwanych przejściach. gdy miał 10 lat rozwiodłam się z mężem,nie raz, był świadkiem naszych kłótni.Ze strony mojego byłego, to był swoisty terror psychiczny. W małżeństwie, trzymał syna żelazną ręką, uważał ze tylko krzyk i ręka może przemówić do jego głowy.Nawet po rozwodzie potrafił wymierzyć mu kare za dwóje, pomimo ze nie mieszkał z nami, tylko go zabierał raz na dwa tygodnie.po paru dniach potrafił mu wlać, bo coś tam syn zrobił.W tych ostatnich latach, mojego syna, umarli jego ukochani dziadkowie z mojej strony,także wyjechał za granicę jego ukochany wujek, który był dla niego wyjątkowym autorytetem.Wiem ze świat mu się zawalił,wiem, nie poświęcałam mu należytej uwagi,praca, obowiązki, wtedy inaczej to widziałam.Wiem że czeka nas wiele pracy. Tym bardziej że nadal nie mogę liczyć na współpracę ze strony ojca syna. Nie raz podważa mój autorytet i mnie obwinia, w rozmowie z synem. Obecnie jest zainteresowany nowym związkiem i jej dziećmi.Swojemu synowi poświęca bardzo mało czasu, nawet tego, kiedy powinni być razem.Nie raz, syn mówi jak mu jest wtedy przykro.Niby czeka na te wizyty, a później jest niezadowolenie i łzy. Ja tez próbuję ułożyć sobie na nowo życie,bardzo oboje się staramy, ale syn tego nie docenia,buntuje się,nie zawsze akceptuje mojego partnera. Staram się, mój syn jest dla mnie bardzo ważny.

odpowiedz

Ocena: +4 [4]
~omka [2011-11-19 20:40]

W chwili obecnej mój syn ma 12 lat. Od czasów zerówki nie potrafi dogadać się z rówieśnikami, nauka nie sprawia mu trudności, jednak nie chce się uczyć. Z nauczycielami tez nie potrafi się porozumieć. Jednak nigdy nie zauważyłam zadnych objawów typu moczenie, brak łaknienia. Często zdarzały się przeziębienia w 1 klasie co 2 tygodnie, myślałam, że to wpływ pogody, ale może to właśnie był sygnał. No i cały czas skargi, że mój syn jest agresywny, ale nikt nie chciał go słuchać gdy mówił, że to dzieci go prowokują. I od tamtej pory jest "ofiarą klasową". Co złego to on. Próbowałam pracować z psychologami, psychiatrą, pedagogami, neurolog nie zbadał nawet wydając diagnozę. Nie wiem co mam robić dalej, a on już zaraz pójdzie do gimnazjum, gdzie znów zmiana otoczenia!!! I bardziej boję się tego niż on!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +5 [9]
~mama [2011-11-19 22:11]

Szkoda, że w artykule zupełnie pominięto rolę nauczyciela w sytuacji kiedy dziecko zapada na szkolną fobię. Moim zdaniem - rolę kluczową. Niestety.

odpowiedz

Ocena: +8 [8]
lampka [2011-11-05 19:28]

Przedstawiła Pani cenne uwagi dotyczące nerwicy szkolnej.Zauważyłam u mojej córeczki zbliżone zachowania już w przedszkolu. Moja córeczka jest bardzo niesmiała i nawet, kiedy któreś dziecko jej dokuczało to się swojej Pani nie poskarżyło, gdy zapytałam dlaczego, odpowiedziała, że Pani zabroniła się dzieciom skarżyć. Nie wiem, czy tak powinno być, że dziecko woli cierpieć, niż poskarżyć się starszym. Niestety mnie przyznała sie dopiero po czasie, za póżno na interwencję.

odpowiedz