Lech Mankiewicz - Przyjaciel Szkoły 2013

Lech Mankiewicz - Przyjaciel Szkoły 2013

Głos Nauczycielski | 2013-11-14 (09:19)
Głos Nauczycielski
  A A A
Szkoła A.W.: Skoro o technologiach mowa… Zapytani o Khan Academy nauczyciele, odpowiadają nazwiskiem – Mankiewicz. Jak się zaczęła Pana przygoda z Akademią Khana? L.M.: Zaczęła się dzięki moim przyjaciołom Jackowi i Dorocie Kuprasom. To są rodzice, którzy prowadzą bloga „U Kuprasów” (djkupras.blogspot.com) i mają zacięcie do wyszukiwania różnych ciekawych inicjatyw. Dostałem od nich maila: „Rzuć na to okiem, to może ci się spodobać”. I rzeczywiście mi się spodobało. Tyle że Akademia Khana to nie jest Lech Mankiewicz, to kilkadziesiąt zaangażowanych osób. Ja tylko staram się koordynować prace, czyli pełnię najmniej ważną funkcję i jestem najbardziej „wymienny”. Bo trudno byłoby wymienić na kogoś innego młodego człowieka z Torunia, który tworzy filmy z astronomii. Ja nie potrafiłbym tego zrobić. A Khan to nie tylko filmy, to jest platforma, na której uczniowie mogą ćwiczyć i rozwiązywać np. zadania z matematyki, ale także złożone narzędzie dla nauczycieli, którzy mogą śledzić, jak uczniowie się uczą. Marcin Zaród, który został Nauczycielem Roku 2013, komponuje dla swoich uczniów podręczniki na różnych poziomach z materiałów dostępnych w sieci. I tak się uczy jego klasa - na kilku poziomach. W Khanie każdemu można zaproponować inny poziom. Zachęcam nauczycieli, żeby z tego korzystać. Problem polega na tym, że do tego trzeba znać angielski i wciąż poszukujemy strategicznego partnera, który umożliwi nam otwarcie polskiej wersji językowej tego portalu.

A.W.: Ale jest już sporo tutoriali z polską wersją językową…

L.M.: Dużo już zostało zrobione, ale jeszcze mnóstwo pracy przed nami. Po tych 500 filmach jestem bardzo dumny z naszej ekipy. Chwała też Ośrodkowi Rozwoju Edukacji, który się w to zaangażował, choć przy wszystkich procedurach, które musi spełnić instytucja, wcale nie było i nie jest łatwo. Mam jednak nadzieję, że się uda.

A.W.: Mimo tych trudności w polskim Khanie ciągle coś się dzieje.

L.M. Przede wszystkim zaczęliśmy sami produkować filmy, bo do tej pory zajmowaliśmy się głównie tłumaczeniem tych anglojęzycznych. Robimy też filmy instruktażowe, jak korzystać z ćwiczeń na Khan Academy, jak się zarejestrować. Zaczęliśmy produkować filmy z dziedzin innych niż matematyka. Mamy fizykę, gdzie króluje Basia Dłużewska z warszawskiego Liceum im. Czackiego, mamy biologię na poziomie gimnazjalnym i licealnym, mamy kosmologię i cały cykl filmów o mikroekonomii. Mamy też wielką nadzieję na otwarcie produkcji filmów z chemii. Ciągle jednak poszukujemy osób, które chciałyby dla nas nagrywać. To jest bardzo proste, a technologia jest niedroga i my zapewniamy tablet i mikrofon, ale komputer każdy nagrywający musi mieć własny. Świetnie byłoby móc zrobić dubbing filmów o historii sztuki. Jest kilkadziesiąt wspaniałych filmów z tej dziedziny. Nieustająco poszukujemy też sponsorów, którzy by nam pomogli. Obok tego jesteśmy mocno zaangażowani w tłumaczenie portalu. Przetłumaczyliśmy 26 proc. zasobów i musimy uporać się jeszcze z 24 proc., żeby uruchomić wersję alfa, na której byłoby już widać, na czym polega ten fenomen. I tu też poszukujemy ochotników, którzy mogliby nam w tym pomóc. A gdyby jeszcze trafił się sponsor, moglibyśmy za to zapłacić. Wspólnie z amerykańskim programistą wpadliśmy też na pomysł, żeby zaproponować materiały do nauki angielskiego. Miałoby to polegać na opatrzeniu filmów dobrymi napisami w języku polskim i angielskim. I tak skonfigurowany film polecać do słuchania i wdrażania się w język - Khan mówi naprawdę dobrą angielszczyzną. W jednej z warszawskich szkół powstanie zespół złożony z uczniów gimnazjum i nauczyciela, którzy będą próbowali to robić. Gdyby ktoś jeszcze chciał się zaangażować – zapraszamy, to może być niezły pomysł na projekt gimnazjalny.

A.W.: W jaki sposób zainteresowani nauczyciele mogą się z Panem kontaktować?

L.M.: Zapraszam wszystkich zainteresowanych do napisania maila na lech@cft.edu.pl.

A.W.: Kolejną Pańską aktywnością jest namawianie uczniów do patrzenia w niebo. W efekcie jedna z odkrytych przez młodych Polaków planetoid nazywa się LechMankiewicz.

L.M.: Astronomia jest wdzięczną nauką, bo niebo – to podstawowe laboratorium – mamy za darmo. Poza tym duże możliwości daje internet, choćby dostęp do teleskopów. Ja tylko inspiruję i sam się daję inspirować. Nie mam najmniejszego problemu, żeby się dać wciągnąć do realizacji pomysłów, które mają inni. A jest ich coraz więcej. Mamy już w Polsce teleskop sterowany przez internet, mamy kampanię poszukiwania planetoid. 21 października ruszyła kampania ErthKAM – będziemy fotografować Ziemię z pokładu międzynarodowej stacji kosmicznej, są też społecznościowe projekty naukowe. Za chwilę pojawi się publikacja na temat tego, jak fachowo zrobić sobie camera obscura i na temat fotografii otworkowej. Możliwości jest naprawdę wiele, trzeba tylko zacząć się dzielić wiedzą. Stąd mój wielki apel do Centrum Nauki Kopernik, które na razie jest postrzegane jako instytucja wsobna, żeby podzieliło się swoją wiedzą i umożliwiło każdemu wykonanie prostego doświadczenia w domu czy w szkole. I nie ma się co obawiać, że liczba odwiedzających CNK spadnie, bo każdy, kto zrobi to w domu, będzie chciał zobaczyć, jak robią to profesjonaliści.

A.W.: Rzeczywiście jest wiele ciekawych inicjatyw, ale jak do nich dotrzeć? Jak nauczyciel może się o nich dowiedzieć?

L.M.: Mam listę mailingową, na której jest 600 nauczycieli. Wysyłam im informacje o tych przedsięwzięciach, w których sam biorę udział. I pewnie mógłbym dopisać kolejnych 600. Wystarczy wysłać mi maila. Albo zaglądać na facebookowy profil Hands-On Universe, gdzie także publikuję te informacje. Mamy też kanał na YouTube.

A.W.: W tym roku Gala Nauczyciel Roku odbyła się dokładnie w Dniu Edukacji Narodowej. Czego życzyłby Pan nauczycielom z tej okazji?

L.M.: Mądrości społeczeństwa. Dostrzeżenia przez to społeczeństwo zależności między tym, jak kształcimy nasze dzieci, a ich przyszłością. Warto z jednej strony zwrócić uwagę na wielomilionowy rynek korepetycji, a z drugiej – jak dalece próbuje się oszczędzać na oświacie. Politycznie to rozumiem, bo cóż dla samorządu znaczy jedna szkoła – to 300 dzieci, czyli zaledwie 600 głosów dorosłych. Bardziej się opłaca zbudować drogę do osiedla, na którym mieszka 5 tys. rodzin. Niewątpliwie jest to jednak krótkowzroczna polityka. Dlatego życzyłbym nauczycielom i sobie, jako ojcu uczennicy, żeby ludzie – politycy i społeczeństwo – lepiej rozumieli, że nie ma lepszej inwestycji niż wykształcenie naszych dzieci.

A.W.: Dziękuję za rozmowę.

Dołącz do nas na Facebooku!




poprzedniapoprzednia 1[2] ... 2

TAGI: Lech Mankiewicz | Przyjaciel Szkoły | nauczyciel | szkoła

oceń
0
0
Podziel się

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!